Przedstawiciel Facebooka: W naszym interesie są emocje pozytywne, a nie wywoływanie negatywnych

- W Facebooku pracuję od siedmiu lat i obraz firmy, który dała nasza współpracowniczka nie odzwierciedla tego, co dzieje się w tej firmie - mówił Jakub Turowski, szef zespołu ds. polityki publicznej Facebooka w Europie Środkowo-Wschodniej w "Poranku TOK FM", odnosząc się do informacji, które ujawniła niedawno była pracowniczka serwisu społecznościowego.

Frances Haugen, była menadżerka Facebooka z firmy odeszła na początku roku, wynosząc z niej różne dokumenty. Kilka dni temu w wywiadzie dla stacji CBS oskarżyła firmę o niemoralne działania w celu zwiększenie zysków. 

Była pracowniczka twierdzi, że skrajnie polaryzujące treści są promowane przez algorytm Facebooka. Bo przynoszą więcej odsłon, klików i komentarzy, co przekłada się na zyski od reklamodawców.

- Pracuję z na co dzień z setkami osób, które zajmują się właśnie bezpieczeństwem i ochroną naszych użytkowników. Tych osób jest obecnie 40 tys. w firmie. I nie mamy żadnej czy to komercyjnej, czy moralnej motywacji, aby robić cokolwiek innego niż zapewnić maksymalnej licznie osób poczucie bezpieczeństwa - przekonywał Jakub Turowski w rozmowie z Karoliną Głowacką. 

Dziennikarka TOK FM przerwała jednak, mówiąc, że w Facebooku przecież mają doskonały interes, żeby wywoływać emocje, bo to one sprawiają, że pozostajemy w Facebooku.

- Mamy bardzo dobry interes żeby wywoływać pozytywne. W żadnym stopniu nie zależy nam, żeby wywoływać emocje negatywne - zapewniał przedstawiciel firmy. Dodał, że mówienie, "że zależy nam na negatywnych emocjach - jest niezgodne z prawdą".

- Nie zgadzamy się z Frances Haugen w wielu wątkach. Zgadzamy się, że potrzebne są regulacje. Nie zgadzam się, co do intencji firmy i co do tego, że przekładamy interes finansowy niż bezpieczeństwo użytkowników - dodawał.

- Jaki ona ma interes w tym, żeby pójść na wojnę z tak gigantyczną firmą? - pytała red. Głowacka.

Turowski na to stwierdził, że "w to nie wnika".

Karolina Głowacka zwróciła też uwagę na to, że firma ukryła raport o dewastującym wpływie Instagrama na psychikę młodych ludzi. Chodzi o to, że firma zleciła badania zewnętrznej sondażowni, a jej wyniki były mocno niepokojące. Wnioski są takie, że u 13,5 proc. nastoletnich użytkowników platformy pojawiły się myśli samobójcze, a u 17 proc. pojawiły się problem z akceptacją swojego ciała. 32 proc. nastoletnich dziewcząt uważa, że pogłębiło się u nich niezadowolenie ze swojego ciała.

- On został całkowicie wyrwany z kontekstu - odparł Jakub Turowski. I dodał: "Nam bardzo zależy, żeby użytkownicy dobrze się czuli na naszej platformie i dlatego robimy takie raporty, jak ten opublikowany przez panią Haugen".

Następnie zadał pytania: Czy internet jest doskonały? Czy Instagram jest doskonały? Nie.

Mówił, że firma robi te raporty, żeby poprawiać narzędzia, stwarzać nowe i "żeby nastolatki czuły się dobrze". - Daliśmy możliwość blokowania komentarzy, niektórych słów - podawał przykłady, które miały poprzeć wcześniejsze słowa. 

- To narzędzia dla pojedynczego użytkownika. Oskarżenia dotyczą samego algorytmu, który podsuwa treści, które budzą zaangażowanie - zwróciła uwagę Karolina Głowacka. 

- Nam zależy na tym, żeby nasi użytkownicy mieli dostęp do wartościowej dla siebie treści. Ale żeby ta treść byłą pozytywna, bo do negatywnej nie będą wracać - przekonywał znów Turowski.

I dodał: - Podchodzimy do tego z wielką pokorą. Nie zgadzam się, że priorytetem są zyski versus bezpieczeństwo.

DOSTĘP PREMIUM