Wysoka inflacja władzy nie martwi. Główny ekonomista MF o korzyściach dla budżetu państwa

Szybszy wzrost cen pomaga rządowi, przyznał w TOK FM główny ekonomista resortu finansów Łukasz Czernicki. - Podwyższona inflacja oznacza większą stabilność finansową państwa, w tym roku dzięki niej budżet zarobi ok. 9 miliardów złotych więcej niż planowano - mówił.
Zobacz wideo

Wyższe ceny w sklepach, to wyższe przychody państwa z podatków pośrednich VAT i akcyzy, które są wyliczane po ustaleniu przez producenta ceny towaru lub usługi. - Pozostaniemy konserwatywni - mówił w TOK FM  główny ekonomista resortu finansów Łukasz Czernicki. Oznacza to, że ministerstwo nie zamierza zmieniać swoich założeń w sprawie tempa wzrostu cen, na podstawie których wyliczyło, ile pieniędzy wpłynie do państwowej kasy.

Na ten rok MF założyło, że inflacja w tym roku wyniesie 4,3 proc., tymczasem w drugiej połowie roku wzrost cen przyspieszył tak mocno, że we wrześniu wyniósł on 5,9 proc. Zdaniem ekonomistów nieuchronnie przekroczy w tym miesiącu 6 proc. a w najbliższych miesiącach wyniesie 7 proc.

- Podwyższona inflacja oznacza większą stabilność finansową państwa, w tym roku dzięki niej budżet zarobi ok. 9 miliardów złotych więcej niż planował - powiedział Czernicki w rozmowie z Tomaszem Settą.

Podawane przez resort finansów dane o znakomitej sytuacji budżetu państwa rząd do tej pory przypisywał swojej polityce gospodarczej, nie wspominając o "podatku inflacyjnym" płaconym przez wszystkich Polaków.

Łukasz Czernicki przyznał, że "wysoka inflacja jest to ryzyko makroekonomiczne, ale według jego obliczeń, jest przejściowa". Równocześnie ocenił, że sprowadzenie inflacji do akceptowalnego poziomu zajmie... "kilkanaście kwartałów".

Wyższa akcyza na papierosy i alkohol

Zdaniem ekonomistów na wzrost cen wpłynie też znacząco zaplanowany przez rząd od stycznia wzrost akcyzy na alkohol i papierosy. We wrześniu ministerstwo zaprzeczało w mediach społecznościowych, by prowadziło prace nad podniesieniem podatku (ożywając sformułowania "fake news"). Po czym - trzy tygodnie później - podało informację o planach podwyżki.

Pytany o przyczyny tego gwałtownego zwrotu, Łukasz Czernicki odpowiedział: "Sytuacja była dynamiczna". I wyjaśnił, że chodzi o "Polski Ład". Bo rządowy program według wstępnych wyliczeń miał kosztować budżet państwa mniej (ok. 5-7 mld) niż po zmianach wprowadzonych wskutek "dyskusji prowadzonych z partnerami społecznymi".

Chodziło m.in. o postulowaną rezygnację z krytykowanego powszechnie dociążenia podatkami najmniejszych przedsiębiorców. - W pierwotnej wersji "Polski Ład" ważył mniej, po dyskusji wprowadzającej nowe rozwiązania (korzystniejsze dla podatników - red.) zaczął ważyć więcej. I to jest jedna z przyczyn - tłumaczył główny ekonomista MF.

Innymi słowy, by znaleźć finansowanie dla wprowadzanych przez "Polski Ład" zmian, rząd zdecydował się na podniesienie akcyzy. Przypomnijmy więc tylko, że w oficjalnych komunikatach MF pisało o "zdrowotnym wymiarze" podwyżki akcyzy i chęci ograniczenia spożycia wódki w Polsce, której Polacy - według rządowych statystyk - mogą kupić coraz więcej, bo coraz więcej zarabiają.

- Drugą sprawą jest zobowiązanie do podnoszenia wydatków na ochronę zdrowia - stwierdził Czernicki. Jego zdaniem nie ma sprzeczności w tym, że pieniądze wpływające do kasy państwa z akcyzy na używki, nie są pieniędzmi "znaczonymi", jak np. podatek cukrowy czy opłata paliwowa, które mają być przeznaczane na konkretne cele.  Takie pieniądze niekoniecznie więc muszą być wydane na leczenie pacjentów.

W przyszłym roku dodatkowe wpływy z podatków od alkoholu i papierosów mają wynieść ok. 2 mld złotych.

Co zrobić, by rachunki za prąd były niższe?

Czernicki był też pytany o ceny prądu. Główny ekonomista resortu finansów ma wątpliwości, czy obniżka podatku VAT na prąd jest dobrym rozwiązaniem. - Wiem, że toczą się prace nad ograniczeniem skutków podwyżki cen energii - mówił w TOK FM.  Jego zdaniem rozwiązania w tej sprawie powinny być systemowe i nie powinny mieć jednorazowego charakteru.

DOSTĘP PREMIUM