Stanie produkcja samochodów, ucierpi produkcja elektroniki i opakowań. Wszystko przez brak jednego surowca

Fabryki samochodów w całej Europie całkowicie zatrzymają taśmy produkcyjne w ciągu kilku najbliższych tygodni, ucierpią poddostawcy tej branży, w kryzysie znajdzie się też produkcja elektroniki, opakowań czy przemysł budowlany. Do końca przyszłego miesiąca w Europie mogą się całkowicie wyczerpać zapasy magnezu.
Zobacz wideo

Po opróżnieniu magazynów przyjdzie paraliż w metalurgii, zamykanie firm i związana z tym likwidacja miejsc pracy. Taki czarny scenariusz kreślą w swoim apelu największe europejskie organizacje branżowe - European Aluminium, Eurometaux oraz industriAll, a także wiele innych korporacji w tym Europejskie Stowarzyszenie Producentów Branży Motoryzacyjnej ACEA czy Metals Packaging Europe. - Po kryzysie półprzewodnikowym mamy kryzys magnezowy - miał ostrzegać w Brukseli premier Czech Andrej Babisz podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej. Czechy wraz z Niemcami są w Europie motoryzacyjnymi potentatami.

Europa jest w 95 proc. zależna od dostaw magnezu z Chin. To kluczowy składnik stopów metali szeroko stosowany w przemyśle metalurgicznym. Po tym jak chiński rząd nakazał ograniczenie zużycia energii, od września tego roku ilość dostępnego surowca spadła drastycznie. To doprowadziło do rekordowego wzrostu ceny na światowych rynkach - dzisiaj jest ona 700 proc. wyższa niż jeszcze na początku roku. - To prawie uniemożliwia europejskim firmom produkcję lub pozyskiwanie materiałów zawierających magnez na opłacalnym poziomie - piszą europejscy producenci metali i wyrobów z metalu. - Bez podjęcia pilnych działań przez Unię Europejską ta kwestia, jeśli nie zostanie rozwiązana, zagraża tysiącom przedsiębiorstw w całej Europie, całym ich łańcuchom dostaw i milionom miejsc pracy - dodają.

Bank Morgan Stanley już w ubiegłym tygodniu ostrzegał przed skutkami niedoboru surowca szczególnie dla przemysłu europejskiego. Europa zamknęła swoją ostatnią hutę magnezu w 2001 roku. Oznacza to, że nie ma ona możliwości zwiększenia dostaw magnezu z produkcji na miejscu i jest niemal w całości uzależniona od dostaw z Chin.

Chiny potentatem magnezowym

O braku magnezu na rynku rozmawiali już w miniony czwartek podczas szczytu w Brukseli kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Czech, Andrej Babisz. Europejscy przywódcy obawiają się bowiem, że ożywieniu w europejskiej gospodarce zagrozi kolejny dramatyczny brak na rynku, który ma kluczowe znaczenie dla sektorów takich jak motoryzacja, przemysł lotniczy czy elektroniczny. Według źródeł zbliżonych do szczytu kanclerz Merkel miała prognozować efekt domina w europejskiej gospodarce, premier Babisz miał być nawet bardziej radykalny, mówiąc, że sektor motoryzacyjny stoi w obliczu "katastrofy". - Po kryzysie półprzewodników mamy teraz kryzys magnezowy - miał powiedzieć podczas obrad, o czym pisze portal Politico.eu.

W ciągu ostatnich dwóch dekad Chiny zbudowały niemal globalny monopol na magnez, wypierając europejskich rywali w sposób opisywany jako dumping na wielką skalę. Największym problemem jest więc dzisiaj brak produkcji w chińskich zakładach spowodowany przerwami w dostawach prądu. Pekin zarzeka się wprawdzie, że ograniczenia produkcji są tymczasowe, a Chiny nie zamierzają urzędowo ograniczyć poziomu eksportu, ale Bruksela nie ma żadnych narzędzi, by wymusić realizację tych deklaracji.

Jest też inny możliwy skutek kryzysu magnezowego. Stawia on pod znakiem zapytania plany przywódców UE, aby wywrzeć presję na Chiny, by zaplanowały drastyczne ograniczenie zużycia węgla przed zbliżającą się konferencją klimatyczną COP26 w Glasgow w tym tygodniu.

A to może oznaczać, że węgiel nadal będzie podstawowym paliwem do produkcji energii w Chinach, w których sam tylko przemysł wytwarza tyle dwutlenku węgla, ile w innych państwach całe gospodarki razem wzięte.

DOSTĘP PREMIUM