"Jeśli rząd chce obowiązkowych szczepień, to niech to powie". Związkowcy nadal torpedują pomysł resortu zdrowia

Związkowcy nie chcą, żeby firmy mogły sprawdzać certyfikaty covidowe swoich pracowników. Ich zdaniem rząd przerzuca odpowiedzialność za sytuację epidemiczną na pracodawców. - Nie poradzili sobie z kampanią na rzecz szczepień, wciąż jest wiele osób, które nie mają zamiaru tego zrobić. Jeśli rząd chce obowiązkowych szczepień, to niech to powie - wskazywał w magazynie "EKG" wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Sebastian Koćwin.
Zobacz wideo

Minister zdrowia zapowiada ustawę o certyfikatach od wielu tygodni. Domagają się jej pracodawcy. Argumentują, że wiedza na temat odporności załogi na zakażenie koronawirusem pozwoli im tak zorganizować pracę, by lepiej chronić załogę i klientów firm. W pierwotnej wersji rządowe przepisy miały też przewidywać wysyłanie niezaszczepionych na przymusowe bezpłatne urlopy. Powszechny sprzeciw związkowców wobec tego pomysłu spowodował, że w dyskutowanej obecnie wersji ustawy ma go nie być. Wciąż jednak projekt może nie zyskać w Sejmie poparcia większości posłów Zjednoczonej Prawicy, bo idei kontrolowania szczepień przez pracodawców przeciwna jest koalicyjna Solidarna Polska.

Wiceszef OPZZ uznał pomysł sprawdzania certyfikatów za zbyt daleko idący. - Dokąd to wszystko zmierza, czy będzie też obowiązek legitymowania się certyfikatem zaszczepienia na grypę? - zastanawiał się Koćwin.

Zgłosił sprzeciw związkowców w sprawie możliwości przesuwania pracowników na inne stanowiska pracy, w zależności od zaszczepienia. Taką możliwość ma przewidywać projekt ustawy o sprawdzaniu certyfikatów szczepiennych, który przygotował rząd. Zdaniem Sebastiana Koćwina rządzącym chodzi wyłącznie o to, by wywołać u pracowników lęk o miejsca pracy. Według niego dzisiaj władze nie są w stanie wyegzekwować nawet nakazu zasłaniania ust i nosa w miejsca publiczny. - Ludzie nie noszą maseczek w komunikacji miejskiej, sklepach czy restauracjach - dodał. 

Europa już sprawdza certyfikaty 

W większości państw europejskich już obowiązują podobne przepisy. Tak jest na przykład we Francji i we Włoszech, gdzie pracodawca ma obowiązek odesłać do domu pracownika bez certyfikatu lub aktualnego testu. W Austrii od poniedziałku osoby niezaszczepione przeciw COVID-19 nie mają wstępu do kawiarni, restauracji czy salonów fryzjerskich. Nie mogą też uczestniczyć w wydarzeniach z udziałem więcej niż 25 osób ani korzystać z hoteli.

Łotewski parlament przyjął ustawę, która umożliwia przedsiębiorcom zwalnianie pracowników odmawiających zaszczepienia się lub przesunięcie ich na pracę zdalną. Zwolnienie może nastąpić, gdy po zawieszeniu i poleceniu przyjęcia szczepionki, w ciągu trzech miesięcy to nie nastąpi.

Także jeden z największych rynków pracy na świecie zarządził kontrolowanie certyfikatów szczepień. Od nowego roku w USA będą się musieli nimi legitymować pracownicy wszystkich firm zatrudniających powyżej 100 osób.

DOSTĘP PREMIUM