To może być wyjątkowa ciężka zima dla Europy. Prognozy nie są optymistyczne, a Kreml dokłada zmartwień

Europie grożą przerwy w dostawach prądu, jeśli zima będzie mroźna i długa, a puste magazyny nie wypełnią się paliwem. A na to się nie zanosi, bo Rosja - wbrew wcześniejszym deklaracjom o tym, że zacznie pompować dużo surowca na Zachód, ograniczyła się do przesyłania niewielkiej - w porównaniu z potrzebami - ilości gazu.

Europa - po decyzjach dotyczących ograniczenia produkcji energii z węgla - jest w dużym stopniu uzależniona od gazu. A Gazprom to główny rozgrywający na scenie. Według wyliczeń ekspertów, by zapełnić przed zimą magazyny rosyjskiego potentata (w pięciu krajach europejskich), to ilość tłoczonego gazu należałoby zwiększyć o co najmniej o jedną trzecią.

Sytuację dodatkowo komplikuje wstrzymanie odbioru przez Niemcy gazociągu Nord Stream 2, którym Rosja miała nadzieje pompować gaz jeszcze tej zimy.

Według prezesa firmy Trafigura, która jest jedną z największych na świecie zajmujących się handlem surowcami, "Europa nie ma w tej chwili wystarczających zapasów paliwa do produkcji prądu". - Tak więc istnieje realna obawa, że w przypadku mroźnej zimy, moglibyśmy mieć ciągłe przerwy w dostawie energii w Europie - ocenił Jeremy Weir.

Ceny energii na rynkach hurtowych w Europie mocno wzrosły po ogłoszeniu decyzji Niemiec ws. Nord Stream 2. I chociaż są poniżej październikowych rekordów, to i tak pozostają wielokrotnie wyższe niż jeszcze rok temu. W Wielkiej Brytanii ceny poszły w górę dodatkowo z powodu... braku wiatru. W poniedziałek wzrost ten wynosił nawet 100 proc., bo trzeba było uzupełnić lukę w zapotrzebowaniu na prąd, spowodowaną przez spadek produkcji wiatrowej. Słabo wiało też we Francji i Niemczech. Sytuacja - jak wynika z prognoz pogody - ma się zdecydowanie poprawić dopiero w drugiej połowie tygodnia.

Idzie zima. I nie jest to powód do radości

Sytuację pogorszyć może wczesna i mroźna zima. Według niektórych prognoz, które są oparte o modele matematyczne, arktyczne zimno może nadciągnąć nad Europę już w przyszłym tygodniu. W najbardziej pesymistycznych scenariuszach mowa jest o mrozie do minus 25 stopni Celsjusza, który będzie się utrzymywał  nawet przez tydzień.

Jeśli te prognozy się sprawdzą - zwłaszcza dla ciepłego południa Europy - to i tak niewielkie zapasy gazu będą się kurczyć w błyskawicznym tempie. Silny mróz przy braku wiatru może oznaczać po prostu braki prądu.

Niekorzystny scenariusz jest tym bardziej prawdopodobny, że szanse na zwiększenie dostaw paliwa z Rosji nie są wielkie. Jak podała rosyjska państwowa agencja informacyjna TASS, powołując się na dane od europejskich operatorów infrastruktury gazowej, Gazprom nie zarezerwował na grudzień dodatkowej przepustowości na żadnym z rurociągów tranzytowych do Europy przez Białoruś i Ukrainę. A to właśnie tak tradycyjnie docierało do Europy trzy czwarte surowca.

Rosja zaprzecza oskarżeniom o manipulowanie cenami surowca w Europie i zarzeka się, że zgodnie z obietnicami już zwiększyła wysyłkę paliwa. Rzecz w tym, że na początku miesiąca było to jedynie 14 proc. więcej niż w październiku, a to za mało, by Europa mogła czuć się bezpiecznie.

Od rosnących cen prądu trudno uciec

Jeśli nic się nie zmieni, ceny gazu pozostaną tak wysokie jak obecnie lub jeszcze wzrosną, polscy konsumenci odczują to w swoich kieszeniach. - Od produkcji nawozów sztucznych, których ceny wpływają na ceny żywności, po ceny pieczywa wypiekanego w gazowych piecach, to wszystko wpłynie na poziom inflacji - ocenił ekspert ds. rynku energii Mariusz Marszałkowski z biznesalert.pl.

Jednocześnie dystrybutorzy będą wnioskować o podwyżkę cen paliwa do kuchenek i pieców. Takich podwyżek było w tym roku już trzy, największy dostawca PGNiG zapowiedział na najbliższy czas kolejną już, czwartą z rzędu.

DOSTĘP PREMIUM