"Rynek mieszkaniowy jest teraz w punkcie zwrotnym". Ekspert ostrzega przed rządowym programem

Rządowa gwarancja na wkład własny w kredycie mieszkaniowym może być pętlą na szyję dla potencjalnych chętnych. Ekspert Polityka Insight do spraw rynku mieszkaniowego Adam Czerniak w TOK FM apelował o ostrożność w korzystaniu z tej części Polskiego Ładu PiS. - Ci, którzy chcą wziąć kredyt na 100 proc. wartości nieruchomości powinni realnie ocenić swoją przyszłą zdolność do finansowania pożyczki. Bo wysokość raty może wzrosnąć nawet o połowę - przestrzegał.
Zobacz wideo

Prezydent Andrzej Duda podpisał we wtorek ustawę o gwarantowanym kredycie mieszkaniowym, która jest częścią pakietu rozwiązań "Polskiego Ładu" i przewiduje pomoc państwa przy spłacie kredytów mieszkaniowych.

Jak wyjaśniał w magazynie "EKG" Adam Czerniak, rządowa gwarancja wkładu własnego nie oznacza jednak, że państwo finansuje część kredytu. Oznacza tylko, że będą go mogli wziąć także ci, którzy nie zgromadzili oszczędności, by część ceny mieszkania sfinansować gotówką (czyli na tzw. wkład własny). Ekspert Polityka Insight podkreślał, że "na szczęście bank centralny już podniósł stopy procentowe, a kolejne podwyżki są niemal pewne", więc dostępność kredytów będzie się systematycznie zmniejszać.

Wzrost stopy procentowej oznacza bowiem wzrost przeciętnej raty i jednocześnie spadek zdolności kredytowej części zainteresowanych pożyczkami. To może uchronić wielu z nich przed zaciągnięciem zobowiązań, którym w przyszłości nie będą w stanie podołać.

Adam Czerniak uważa, że rynek mieszkaniowy znalazł się w punkcie zwrotnym. - Moment dwucyfrowych wzrostów cen z miesiąca na miesiąc mamy już za sobą - powiedział w programie "EKG". Banki zaostrzają warunki kredytowania, więc o ten sposób finasowania zakupu będzie coraz trudniej. Z listopadowej ankiety przeprowadzonej wśród finansistów wynika, że warunki udzielania pożyczek na mieszkanie już są coraz bardziej wyśrubowane. To oznacza, że spadnie liczba kredytobiorców, a za tym pójdzie stabilizacja cen mieszkań.

Nic się jednak szybko nie zmieni, jeśli chodzi o liczbę mieszkań dostępnych w sprzedaży. - Droga od decyzji dewelopera o budowie do jej rozpoczęcia jest długa, a ostatnio jeszcze wydłużyła ją pandemia do nawet kilku lat - zauważył gość TOK FM. Dodatkowo w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach w dużych miastach nie ma ziemi na sprzedaż, nie ma więc gdzie budować.

Sytuacji nie zmienią plany rządu w sprawie centralnego regulowania cen i dostępności mieszkań. Chodzi o zapowiedzi ministrów o tym, że "działania ograniczające wzrost cen na rynku nieruchomości" będą elementem tzw. tarczy antyinflacyjnej.

Ekspert Polityka Insight krytycznie ocenił pomysły wpływania na wysokość cen. - Obawiam się, że może być jak w PRL, gdzie bardzo niska cena prowadziła do braku towaru na półkach. Ograniczenie cen przy rosnących kosztach sprawi, że deweloperom nie będzie się opłacało budować - prognozował Adam Czerniak. Jego zdaniem wszelkie podobne urzędowe regulacje przynoszą zwykle wyższe koszty niż korzyści. Przykładem jest Berlin, gdzie zamrożenie cen wynajmu spowodowało zamrożenie całego rynku i spadek liczby dostępnych mieszkań - zauważył gość TOK FM. 

Za mało sensowny uznał pomysł opodatkowania pustostanów przedstawiony przez wiceministra rozwoju Piotra Uścińskiego. Miałoby chodzić o opłaty za te nieruchomości, w których nikt nie mieszka, bo są dla właścicieli lokatą kapitału. - Tego nie ma nigdzie na świecie w krajach rozwiniętych - powiedział Czerniak. W jego opinii bardziej potrzebny byłby stały monitoring rynku nieruchomości, by nie dopuścić do zmonopolizowania go przez duże firmy inwestycyjne, jak stało się np. w przywołanym już Berlinie. Dopiero wtedy wynajęcie mieszkania stało się poważnym problemem dla mieszkańców. - Polsce takie zjawisko może grozić np. za 50 lat - ocenił ekspert PI.

DOSTĘP PREMIUM