Tarcza antyinflacyjna. "Propaganda, która ma na celu uspokojenie ludzi"

- Walka z inflacją polega ograniczania ilości pieniędzy na rynku, a rząd stosuje zwiększanie - tłumaczył w TOK FM prof. Witold Orłowski. Wypłacane dodatki inflację będą wzmacniać.
Zobacz wideo

Głównymi elementami tarczy antyinflacyjnej, którą w czwartek ogłosił premier Mateusz Morawiecki są obniżka cen paliw, niższy VAT na gaz i energię oraz specjalny dodatek osłonowy dla rodzin.

- Ludzie boją się tego, co będzie na początku roku i jeśli nawet jakiś manewrem rząd obniży inflację na trzy miesiące, to i tak ona to wróci - w TOK FM mówił prof. Witold Orłowski - ekonomista PwC.

Podkreślił, że "wszyscy się boimy problemów ekonomicznych". - Dla ludzi nie są ważne wskaźniki PKB, o których mówił premier, ani deficyty. Przeciętny człowiek odczuwa dwie rzeczy wzrost płaci wzrost cen i dla większości to są najważniejsze wskaźniki gospodarcze, jeśli nie ma wysokiego bezrobocia - mówił profesor Orłowski w "Poranku TOK FM". - Jeśli rosną płace i ceny, to na początku ludzie tego się nie boją, ale od pewnego momentu zaczynają się obawiać i ludzie mówią, że płace nie są wstanie doścignąć cen. Bardziej nas boli też ten wzrost cen - dodał. W dodatku właśnie wtedy, gdy płace ścigają się z cenami, powstaje spirala inflacyjna.

Profesor wątpił też, czy tak naprawdę odczujemy ochronę tej tarczy. - Ceny gazu i energii wzrostu i to potężnie, tylko mniej niż gdyby nie było tarczy. Na stacjach benzynowych spadek może być o 3 grosze, a premier będzie mógł powiedzieć, że to wina stacji benzynowych. Więc przeciętny człowiek się rozczaruje - tłumaczył prof. Orłowski w rozmowie z Anną Gmiterek-Zabłocką. 

Konferencję premiera nazwał więc "propagandą, która ma na celu uspokojenie ludzi".

- Każdy kto ma trochę oleju w głowie, wie, że jak się podatek obniży na trzy miesiące, to on wróci - stwierdzał gość TOK FM. I dodał: - Tarczą się smoka nie zabije. Do tego potrzeby jest miecz. Tarczą się można osłonić, ale jeśli nie ma się miecza, to smok tę tarczę w końcu przegryzie. Pytanie, gdzie jest miecz? Jak rząd i NBP chcą zwalczyć inflację?

W jego opinii strategii walki z inflacją cały czas nie mamy.

- Walka z inflacją polega ograniczania ilości pieniędzy na rynku, a rząd stosuje zwiększanie - tłumaczył ekspert. Np. przed wyborami rozdając dodatkowe świadczenia. - W tarczy będzie zresztą podobnie - pewnym grupom będą wypłacane dodatki, więc będzie to podtrzymywać inflację - podkreślił prof. Orłowski. Mówił też, że ekonomiści cały czas czekają na deklarację, jak będzie wyglądać walka z inflacją.

- Inflacja sama nie spada i nie spadnie. Może nawet przyspieszać z okresu na okres. Inflację trzeba zdusić, a działania takie są niepopularne i się nie podobają. Rząd ze wstrętem myśli o jakichkolwiek działaniach, które się ludziom nie podobają - stwierdzał gość TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM