Biznes wątpi w pomysł rządu na sprawdzanie certyfikatów. "Ciekawe, co zrobią kościoły. Może to będzie przykład"

Zdaniem przedsiębiorców, taktyka rządu w sprawie certyfikatów covidowych to przerzucanie na nich odpowiedzialności. - Ciekaw jestem, jak z zaostrzonymi limitami frekwencji i sprawdzaniem zaświadczeń o szczepieniach będą sobie radzić kościoły. Może to będzie przykład, jak zarządzać ruchem w dużych obiektach i biznes będzie się mógł z tego czegoś nauczyć - mówił w magazynie "EKG" w TOK FM Grzegorz Baczewski z Konfederacji Przedsiębiorców Lewiatan.
Zobacz wideo

Minister zdrowia Adam Niedzielski ogłaszał w poniedziałek zmiany w obostrzeniach związanych z pandemią koronawirusa, a w szczególności z pojawieniem się nowego wariantu o nazwie omikron. Obostrzenia zakładają m.in. zmniejszenie limitu osób, które mogą brać udział w wydarzeniach kulturalnych, sportowych, wchodzić do kin, restauracji, pływalni czy kościołów. Co ważne, limity te nie dotyczą osób zaszczepionych. Niedzielski został zapytany, jak właściciele restauracji mają sprawdzić, czy klient jest zaszczepiony. Szef resortu zdrowia odpowiedział, że regulaminy uczestnictwa powinny być konstruowane tak, by uwzględniały limity uczestnictwa i dodawały, że wejście poza limitem możliwe jest tylko dla osób zaszczepionych. - Jeżeli limit zostaje przekroczony, to domyślna jest zgoda osoby okazującej paszport covidowy, żeby wejść. Jeśli go nie pokaże, to nie wejdzie - tłumaczył minister, powołując się na rządowe rozporządzenie.

To na prowadzących biznesy będzie spoczywać odpowiedzialność karna za przestrzeganie limitów i żądanie od konsumentów okazania zaświadczenia o odporności. Rząd uważa, że takie rozwiązania handlowcy, restauratorzy czy zarządzający obiektami sportowymi mogą wprowadzić na podstawie obecnych przepisów i nie zamierza prawa zmieniać. Zapowiada jednocześnie, że przedsiębiorców będzie intensywnie kontrolować sanepid.

"Nie ma podstawy prawnej"

Grzegorz Baczewski, z Konfederacji Przedsiębiorców Lewiatan, ma co do interpretacji rządu ogromne zastrzeżenia. - Istnieją poważne wątpliwości prawne, czy w tej chwili operatorzy biznesów mogą faktycznie żądać paszportu covidowego. Takie żądanie koliduje z wieloma innymi przepisami, na które mogą się powołać konsumenci. A przedsiębiorca nie ma podstawy prawnej, na której mógłby się w sporze oprzeć - wyjaśniał.

Podawał też konkretne przykłady. - Wyobraźmy sobie sklep, w którym ci, którzy nie mają paszportu stoją w długiej kolejce, bo wyczerpał się limit, a ci, którzy mają paszport przepychają się do przodu, bo mogą wejść pomimo limitu. W tym czasie ze sklepu wychodzą inni konsumenci. Skąd wiadomo, który z nich miał paszport, a który nie? I co ma wtedy zrobić właściciel? - zastanawiał się dyrektor generalny Lewiatana.

Baczewski podkreślał, że takie rozwiązania są nie do wyegzekwowania w obecnym porządku prawnym. - Państwo mówi nam tak: my nie będziemy regulować sprawy paszportów covidowych. Wy prowadzicie biznesy, w których jest możliwe zakażenie, nie możecie odmawiać do limitu obsłużenia osób niezaszczepionych, które stanowią większe niebezpieczeństwo zarażenia, ale macie żądać okazania paszportów od całej reszty. To niemożliwe do zrobienia - wyliczał przedstawiciel Lewiatana.

Zastrzegał, że nie chodzi o pieniądze i kosztowność ewentualnych rozwiązań technicznych. Zdaniem Baczewski najważniejsze byłoby wprowadzenie prawa umożliwiającego sprawdzanie paszportów chętnym do skorzystania z określonej usługi. - To w krajach europejskich umożliwiło biznesowi działanie w systemie bezpieczeństwa sanitarnego i zwiększyło skłonność ludzi do szczepienia - mówił gość TOK FM. 

Dyrektor organizacji przedsiębiorców nie zgodził się z zarzutami, że firmy masowo nie przestrzegają obecnie obowiązujących przepisów, w tym o noszeniu masek w obiektach publicznych, np. sklepach. - Jeśli mówimy o obecnym rozluźnieniu dyscypliny przykład idzie z góry. Jako państwo z wirusem walczymy na niby. W ramach tej walki sprawę mają teraz załatwić regulaminy sklepowe - podsumował Grzegorz Baczewski.

- Ciekaw jestem, jak z zaostrzonymi limitami frekwencji i sprawdzaniem zaświadczeń o szczepieniach będą sobie radzić kościoły. Może to będzie przykład, jak zarządzać ruchem w dużych obiektach i biznes będzie się mógł z tego czegoś nauczyć - ironizował ekspert. 

DOSTĘP PREMIUM