Rząd chwali się zerowym VAT-em na żywność. Ekspert studzi nastroje: Zobaczymy ułamek tej obniżki

Minister finansów Tadeusz Kościński zapowiedział w środę, że od 1 lutego może wejść w życie zerowy VAT na żywność. Z nieoficjalnych informacji wynika, że KE przychyliła się do prośby polskiego rządu. - Jest bardzo prawdopodobne, że my, jako konsumenci, z tej obniżki zobaczymy tylko ułamek - mówił w TOK FM Andrzej Domański, ekonomista, zastępca dyrektora Instytutu Obywatelskiego i wykładowca na Uczelni Łazarskiego.
Zobacz wideo

W środę minister finansów Tadeusz Kościński zapowiedział, że od 1 lutego 2022 roku może wejść w życie zerowy VAT na żywność. Dodał, że obniżka będzie dotyczyć wszystkich produktów, które dziś mają stawkę VAT 5 proc. - To nie jest jeszcze oficjalna wiadomość, ale mamy takie informacje, że KE przychyli się do prośby premiera Mateusza Morawickiego w tej sprawie - powiedział Kościński w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Zerowy VAT na żywność ma być elementem tzw. pakietu antyinflacyjnego.

Zdaniem ekonomisty Andrzeja Domańskiego "to może być piękny prezent świąteczny, ale przede wszystkim dla sieci handlowych i sklepów spożywczych". - Przyczyna jest prosta - część tej obniżki VAT-u przejmą sieci handlowe, podnosząc efektywną cenę. Jest bardzo prawdopodobne, że my, jako konsumenci, z tej obniżki zobaczymy tylko ułamek - wskazał.

Jak stwierdził, wie to, bo "w taki sposób działa biznes". - W momencie, w którym może uzyskać poprawę swojej marży, to po prostu to zrobi. Chyba, że premier Morawiecki ma taki pomysł, żeby w każdym spożywczaku w Polsce wisiała karteczka, że w tym i tym dniu został obniżony w Polsce VAT i domaga się, żeby to zostało uwzględnione w cenach, ale to efektu nie przyniesie - mówił pół żartem, pół serio. 

Zupełnie poważnie dodał, że zerowy VAT to propozycja, która - według szacunków - mogłaby obniżyć inflację w przyszłym roku nawet o 1 punkt procentowy. Ekspert podkreślił jednak, że długofalowo nie rozwiąże to problemu drożyzny w Polsce. - Pieniądze, które zostałyby w naszych kieszeniach, wydalibyśmy na inne produkty, więc spadek inflacji byłby przejściowy. Oznaczałoby to wyższą inflację w 2023 roku. To rozwiązanie jest więc takim rozsmarowaniem, rozłożeniem problemu inflacji na dłuższy okres - ocenił.

Zdaniem Andrzej Domańskiego, żeby ceny w Polsce się ustabilizowały, należy przede wszystkim zacząć "prowadzić poważną politykę pieniężną". - Narodowy Bank Polski i Rada Polityki Pieniężnej powinny zacząć wypełniać swój mandat i na poważnie walczyć z inflacją. Z tym przez ostatnie lata nie mieliśmy w Polsce niestety do czynienia. Polityka pieniężna oraz polityka komunikacji ze strony banku centralnego są po prostu kuriozalne. Tym samym zaufanie Polaków, że ktoś stara się obniżyć inflację, jest bardzo niskie, rosną oczekiwania inflacyjne i ta inflacja jest w ten sposób napędzana - wskazał. 

Na koniec dodał, że "pierwsze, co moglibyśmy zrobić to zaproponować na stanowisko prezesa NBP osobę, która na serio potraktowałaby walkę z inflacją".

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM