Coraz trudniej o kredyt na mieszkanie. Spada zdolność kredytowa Polaków. "Rządowy program nie pomoże"

Rosnące stopy procentowe, czyli coraz droższe kredyty - przy spadającej zdolności kredytowej - oddalają perspektywę posiadania własnego mieszkania dla wielu planujących zakup. - I nie pomoże tu rządowy program gwarantowania wkładu własnego - ocenił w TOK FM Jarosław Sadowski z firmy Expander.
Zobacz wideo

Jarosław Sadowski z firmy Expander wyliczał, że po ostatnich podwyżkach stóp procentowych i wzroście stawki bankowej WIBOR, statystyczny kredytobiorca, który jeszcze w październiku mógł wziąć ok. 300 tys. złotych kredytu, dzisiaj dostanie już tylko 240 tys. Przy wzroście głównej stopy procentowej NBP do 4 proc. (dzisiaj wynosi ona 1,75 proc.) bank pożyczy już tylko 200 tys. złotych. W Warszawie, najdroższym mieście w Polsce taka kwota pozwala kupić ok. 20 m. kw. mieszkania.

 - Dla młodych ludzi wchodzących na rynek pracy, to bardzo zła sytuacja, bo z jednego strony mamy rekordowo drogie i wciąż drożejące mieszkania, a z drugiej coraz droższy i coraz trudniej dostępny kredyt hipoteczny. Dodatkowo coraz mniejszą zdolność kredytową - wyliczał w TOK FM ekspert.

Bank określa zdolność kredytową, porównując wysokość potencjalnej miesięcznej raty do dochodu kredytobiorcy. Wylicza, na ile stać osobę, która chce wziąć kredyt, przy założeniu pewnego marginesu bezpieczeństwa, na przykład na wypadek podwyżek stóp procentowych. Przy rosnących kosztach kredytu, wyższych ratach spada kwota, jaką bank jest gotów pożyczyć klientowi.

Spadająca zdolność kredytowa PolakówSpadająca zdolność kredytowa Polaków Expander dla TOK FM

W ocenie Jarosława Sadowskiego w obecnej sytuacji na nic się w zda rządowy pomysł  gwarantowania wkładu własnego. To program, w którym rząd ręczy za wkład własny (20 proc. wartości nieruchomości) w imieniu osoby starającej się o kredyt.

Rządowa gwarancja oznacza jedynie tyle, że o kredyt będą mogły się starać osoby bez żadnej własnej gotówki. Ale będą musiały zaciągnąć kredyt na całą wartość mieszkania. I tu pojawia się problem. Bo kwota będzie większa i koszty jeszcze wyższe. - Spadające zdolność kredytowa będzie hamulcem, który nie pozwoli wziąć nawet takiej, preferencyjnej pożyczki.

"Może się zdarzyć, że ludzi nie będzie stać na to, żeby spłacać kredyt i przeżyć"

Powodów do optymizmu nie mają ci, którzy dostali kredyt, gdy jego koszty były najniższe w historii. Gość TOK FM przewidywał, że gwałtownie rosnące koszty kredytu w ekstremalnych sytuacjach mogą zmusić kredytobiorców do sprzedaży mieszkań. Zwłaszcza gdy chodzi o tzw. "świeże" pożyczki, na przykład wzięte w rekordowym kończącym się roku. - Już teraz miesięczne raty są średnio o 25 proc. wyższe niż kilka miesięcy temu. Do tego mamy rosnące koszty życia i gwałtowne podwyżki cen energii, czyli wysokie rachunki. Dla wielu to może być początek bardzo trudnego finansowo okresu - uważa analityk Expandera.

Zwłaszcza, że wiele rodzin, które zaciągnęły kredyty w ostatnim czasie - przy rekordowo wysokich cenach mieszkań - "wyżyłowało" swoją zdolność kredytową do maksimum i pożyczyło bardzo wysokie kwoty na zakup. A to sprawia, że w ich domowych budżetach jest stosunkowo niewiele pieniędzy, jakie mogą przeznaczyć na wyższe wydatki związane z podwyżkami.

- Dzisiaj to jeszcze nie jest wielki problem, po prostu trzeba zapłacić wyższą ratę i ograniczać wydatki na codzienne życie - oceniał Jarosław Sadowski. Gorzej będzie, gdy stopa procentowa banku centralnego wzrośnie powyżej 4,5 proc., co nie jest całkiem wykluczone. - A wtedy może się zdarzyć, że ludzi nie będzie stać na to, żeby spłacać kredyt i jeszcze przeżyć - ostrzegł gość TK FM.

Rada Polityki Pieniężnej w ostatnich miesiącach trzy razy podnosiła stopy procentowe z historycznie niskiego poziomu do 1,75 proc. W tym czasie stawka międzybankowa WIBOR 3M zapisywana w umowach kredytowych jako składnik oprocentowania wzrosła z ok. 0,2 proc. do 2,5 proc. dzisiaj, czyli w ciągu kwartału o niecałe 1000 proc.

 

DOSTĘP PREMIUM