Polski (nie)Ład w wynagrodzeniach. Dlaczego nikt nie wie ile zarobi i po co PIP chce kontrolować pracodawców?

Państwowa Inspekcja Pracy zapowiada kontrole dotyczące prawidłowości naliczania i wypłacania wynagrodzeń. To reakcja na doniesienia mediów o tym, że przedsiębiorcy zamierzają obniżyć wynagrodzenia tym pracownikom, którzy po wejściu w życie Polskiego Ładu mieliby otrzymywać wyższe wynagrodzenie "na rękę".
Zobacz wideo

- Praca w Polsce jest pod ochroną. Polski Ład służy ochronie pracowników, to też ochrona polskich rodzin - mówiła na konferencji prasowej szefowa PIP Katarzyna Łażewska-Hrycko. Zapowiedziała, że inspektorzy będą dokładnie sprawdzać każdą informację o podejrzanych praktykach pracodawców. Problem w tym, że nie mogą zabronić zmiany wysokości np. miesięcznej premii uznaniowej.

Dodatkową trudnością jest fakt, że żaden pracownik w Polsce nie ma pojęcia dzisiaj, ile zarobi "na rękę" na koniec miesiąca (poza nauczycielami czy policjantami wynagradzanymi "z góry"). Nie będzie też zatem wiedział, czy reklamowany przez rząd zysk z Polskiego Ładu nie wylądował przypadkiem w kieszeni pracodawcy.

Według "Rzeczpospolitej" do rządu docierają głosy, że niektóre firmy obniżają pracownikom wynagrodzenie, by dostosować wysokość ich pensji do zmienionych przepisów podatkowych. Pracownik nic na Polskim Ładzie nie zyska, ale pracodawca oszczędza na obniżonych kosztach jego zatrudnienia. Przy dużej liczbie pracowników taka operacja może się stać dla pracodawcy wyjątkowo opłacalna.

Już w miniony piątek ZUS enigmatycznie zapowiadał walkę z nieuczciwymi praktykami wynagradzania. We wtorek na konferencji prasowej wypowiadała się w tej sprawie szefowa Głównego Inspektoratu Pracy. Głos zabrało też Ministerstwo Finansów.

"Pracownicy swoje wątpliwości odnośnie rozliczenia wynagrodzenia i składek przez pracodawcę mogą zgłaszać również do najbliższego inspektoratu Państwowej Inspekcji Pracy. Jednym z głównych zadań Państwowej Inspekcji Pracy jest m.in. nadzór i kontrola przestrzegania przepisów prawa pracy, w tym przepisów dotyczących wynagrodzenia za pracę i innych świadczeń ze stosunku pracy" - czytamy w komunikacie resortu.

Ale nawet inspektorzy PIP mogą okazać się bezradni. O ile bowiem pracodawca jednostronnie nie może zmienić wysokości wynagrodzenia zasadniczego (bo potrzebna jest do tego zgoda pracownika), o tyle może regulować wysokość wynagrodzeń np. poprzez zmianę wysokości premii uznaniowej. W wielu zakładach pracy ma ona charakter stały, ale jej wysokość nie jest zapisana w umowie. Nietrudno też zmienić warunki umowy zlecenia czy umowy o dzieło tak, aby kosztowała ona pracodawcę mniej, a pracownik otrzymał taką samą wypłatę na konto.

Tego typu praktyki mogą być dla pracodawców o tyle łatwiejsze, że rządzący uchwalali zmiany podatkowe w wielkim pośpiechu. Na zapoznanie się z nimi zostawili kilkunastu milionom pracujących Polaków tylko miesiąc. Dlatego niemal nikt nie wie dzisiaj dokładnie, jakie jest jego wynagrodzenie netto. Sposób jego wyliczenia został w Polskim Ładzie podatkowym piramidalnie skomplikowany.

Podwyższoną składkę zdrowotną wylicza się od innej kwoty niż podatek dochodowy, bo składkę płaci się także od 30 tys. złotych kwotę wolnej, od której nie płaci się podatku. Dodatkowo masie podatników z pensją brutto w wysokości 5,7 tys. - 11,3 tys. złotych przysługuje tzw. ulga dla klasy średniej, której wysokość określa skomplikowany algorytm. W tej sytuacji dla większości Polaków wysokość ich pensji na rękę pozostanie zagadką aż do chwili wypłaty.

DOSTĘP PREMIUM