Bogaci żądają: Opodatkujcie nas! Teraz! Ekspert: Apel słuszny, ale może trzeba pójść jeszcze dalej

Okazuje się, że bogacze nie myślą tylko o pomnażaniu własnego majątku, często za wszelką cenę (np. przenoszenie swoich biznesów do rajów podatkowych). Część z nich, a dokładnie 102 - jak donosi "Guardian" - zaapelowała do rządów o natychmiastowe opodatkowanie ich w celu zmniejszania nierówności społecznych. - Doceniając ten apel, trzeba się zastanowić, czy nie trzeba pójść dalej - komentował w TOK FM politolog, filozof i psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS prof. Leszek Koczanowicz.

Wśród sygnatariuszy apelu jest m.in. Abigail Disney, wnuczka Roya O. Disneya - współzałożyciela Walt Disney Company. W liście otwartym, cytowanym przez "Guardian", czytamy, że "obecny system podatkowy nie jest sprawiedliwy": - Mimo że świat doświadczył ogromnych cierpień w ciągu ostatnich dwóch lat, większość z nas w ciągu pandemii widziała wzrost swojego bogactwa. Jednak niewielu, jeśli ktokolwiek z nas, może uczciwie powiedzieć, że płacimy sprawiedliwą część w podatkach.

"Opodatkujcie nas, bogatych i opodatkujcie nas teraz" – takie żądanie wysuwają sygnatariusze apelu, którzy określają się mianem "patriotycznych milionerów". Wzywają do wprowadzenia stałych podatków dla najbogatszych, aby zmniejszyć nierówności i żeby możliwe było dofinansowanie usług publicznych takich jak opieka zdrowotna dla wszystkich. 

Apel słuszny, ale być może niewystarczający

O tym, czy to dobry i wystarczający pomysł, Piotr Maślak rozmawiał w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u" z politologiem i psychologiem społecznym z Uniwersytetu SWPS prof. Leszkiem Koczanowiczem. Zdaniem filozofa, pandemia spowodowała radykalne rozwarstwienie społeczne na świecie. - Ubodzy stali się jeszcze ubożsi, a bogaci stali się jeszcze bogatsi. Te dane są przerażające, jak wzrosły majątki 10 najbogatszych ludzi na świecie w porównaniu z zarobkami biedniejszych. Obrazowy przykład: ci ludzie zarabiają więcej, niż wszystkie kobiety w Afryce - mówił prof. Koczanowicz.

Według niego, rosnące nierówności to jedna z najgorszych rzeczy na świecie. - Duże nierówności przekładają się na wszystko: od wzrostu zachowań kryminalnych, poprzez wzrost wagi ciała ludzi, ilość chorób psychicznych. W społeczeństwach z dużymi nierównościami źle dzieje - mówił gość TOK FM, dodając, że zmniejszanie tych nierówności służy wszystkim, nawet bogatym. 

- Doceniając ten apel, trzeba się zastanowić, czy nie trzeba pójść dalej, czy nie trzeba tych relacji społeczno-ekonomicznych przekształcić bardziej radykalnie niż tylko podnieść podatki. Może warto odejść od fetyszu PKB. Bo to się łączy, im więcej bogaci zarabiają, tym większe jest PKB. Trzeba bardziej patrzeć na to, jak ono się rozkłada i co daje ludziom - podsumował politolog. 

DOSTĘP PREMIUM