Polacy w grudniu zarabiali najlepiej w historii. Ale już za rogiem czai się "spirala płacowa"

Polacy w grudniu 2021 roku zarobili najwięcej w historii. Z najnowszych danych statystycznych wynika, że średnie wynagrodzenie wyniosło w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających 10 i więcej osób - 6644 zł. To o ponad 620 złotych więcej niż w listopadzie, gdy padł poprzedni rekord.

Taki wzrost wynagrodzeń wywołał zdziwienie wśród ekonomistów.  I nie do końca ich ucieszył, bo im szybciej rosną wynagrodzenia, tym więcej gospodarka musi produkować, żeby nadążyć za płacami.

W przeciwnym razie Polacy wpadną w tzw. spiralę płacową. To zjawisko, w którym rosną ceny, bo producenci muszą więcej płacić pracownikom, a pracownicy domagają się podwyżek, bo rosną ceny. Jego skutki są fatalne dla gospodarki jako całości i dla wszystkich gospodarstw domowych i bardzo trudno je opanować.

Ekonomiści głowią się, skąd tak wielki skok wynagrodzeń. Główny Urząd Statystyczny pisze o wzroście spowodowanym wypłatami rocznych bonusów w tym np. nagród z okazji Dnia Górnika.

Ale eksperci dopatrują się też... wpływu Polskiego Ładu. Dodatkowe wynagrodzenia; nagrody, premier jubileuszowe planowane na 2022 roku mogły zostać wypłacone wcześniej. Nie można wykluczyć, że firmy poszły w ten sposób pracownikom na rękę, chroniąc premier przed wyższym opodatkowaniem. Te same pieniądze wypłacone np. w styczniu - zwłaszcza w przypadku osób zatrudnionych na umowie zlecenie czy samozatrudnionych - byłyby bowiem obciążone wyższymi podatkami.

Ta teoria ma jednak jedną słabość: wiele firm dokonało takich wypłat już w listopadzie.

Zgodnie z gorszym scenariuszem rekord wynagrodzeń to efekt trudnej dla firm sytuacji na rynku pracy. Większość przedsiębiorstw boryka się z ogromnymi problemami z rekrutacją nowych pracowników. Wskutek tych braków postanawia podnosić płace, by uniknąć masowych odejść pracowników.

"Przy obecnie podwyższonej inflacji, mocno rośnie ryzyko rozkręcenia się na dobre spirali płacowo-cenowej. Skutkiem ubocznym szybkiego wzrostu wynagrodzeń będzie jednak dalszy wzrost cen. Badania ankietowe sugeruj, że firmy są gotowe do podnoszenia wynagrodzeń, a rosnące koszty przerzucają na finalnych odbiorców" - ostrzega zespół ekonomistów Pekao SA. 

Analitycy mBanku zastanawiają się skąd się to wszystko wzięło? I wymieniają powody: niskie bezrobocie, rozgrzana gospodarka, oczekiwania wyższych pensji, dość długi grudzień, sporo handlowych niedziel i w związku z tym nadgodziny w handlu.

Trzeba jednak pamiętać, że dane publikowane przez GUS obejmują jedynie większe firmy. Informacje dotyczące mikrofirm, czyli tych, które zatrudniają do dziewięciu pracowników, publikowane są tylko raz w roku. Średnie wynagrodzenie w takich firmach w 2020 r. (to najnowsze dane) wynosiło ok. 3,5 tys. złotych.

DOSTĘP PREMIUM