"Kasjerki nie są od tego, żeby wykłócać się z klientami". Zapis z tarczy antyinflacyjnej da się egzekwować?

Największym sieciom handlowym nie podoba się pomysł obowiązkowego wywieszania przy kasach kartek z informacją, że rząd obniżył stawkę podatku VAT na żywność. Jak mówiła w TOK FM Renata Juszkiewicz, szefowa Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji to pomysł, który wprowadzi chaos komunikacyjny.
Zobacz wideo

- Chcemy uniknąć oskarżeń, że handel podwyższa sobie marże i nie obniża cen, bo to nie jest prawda. I nie chcielibyśmy, aby konsumenci niezadowoleni z cen produktów wyjaśniali to sobie z kasjerkami na kasie. Kasjerki nie są od tego, żeby wykłócać się z klientami, którzy widzą inne ceny, niż sobie wyobrażali, że zobaczą - tak o pomyśle premiera mówiła w TOK FM Renata Juszkiewicz.

Zdaniem szefowej Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, która zrzesza największe sieci w Polsce w tym Auchana, Biedronkę, Lidla czy Kaufland, wystarczającym wyjaśnieniem jest informacja na paragonie, że podatek VAT - w przypadku konkretnych zakupionych produktów - wynosi 0. 

Pomysł obowiązkowego wywieszania informacji o rządowej obniżce podatku VAT znalazł się w tzw. tarczy antyinflacyjnej, którą zajmował się ostatnio Sejm.

"Ceny nie spadną"

Juszkiewicz przyznała, że nie spodziewa się masowej i znaczącej obniżki cen. Ale równocześnie deklarowała, że wszyscy zastosują obniżkę podatku na żywność. - Ceny nie spadną, bo rosną ceny u producentów, rachunki za energię, koszty pracy i transportu. Nie ma nic, co wskazywałoby, że w najbliższym czasie może być taniej - argumentowała w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

Skala obniżki VAT jest znikoma, bo wynosi 5 pkt. proc. Czyli np. w przypadku pieczywa obniżka może wynieść 1-2 grosze za jedną bułkę i kilkanaście groszy za bochenek chleba.

No i taka obniżka będzie najprawdopodobniej jedynie przejściowa. - Czynniki, od których zależy cena w sklepie to przede wszystkim czynniki zewnętrzne, sklepy utrzymują najniższe marże z możliwych. Nie ma żadnej gwarancji, że nawet po obniżce ceny w lutym uda się ją utrzymać do końca obowiązywania tarczy, czyli do lipca - oceniła szefowa organizacji sieci handlowych.

Kto jest winny wzrostowi cen?

Szefowa Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji wskazywała na producentów jako współwinnych galopujących cen żywności. - Cena masła na taśmie produkcyjnej wzrosła ostatnio o 70 proc. - podkreśliła. Dlatego sieci handlowe chcą, by kontrole zapowiadane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów objęły nie tylko sprzedawców, ale także wcześniejsze ogniwa w łańcuchu produkcji i sprzedaży żywności. Taki postulat miał paść podczas ostatniego spotkania handlowców z UOKiK, po którym urząd zapowiedział "monitorowanie cen produktów żywnościowych", które ma się zacząć jeszcze w tym tygodniu, czyli przed zapowiadanym wejściem w życie obniżki podatku od 1 lutego.

Za stwierdzone przez kontrolerów nieprawidłowości handlowcom może grozić kara w wysokości do 10 proc. wartości obrotów.

UOKiK apeluje też do klientów sklepów: "Konsumencie, jeżeli zauważyłeś nieprawidłowości związane z ceną towarów po obniżkach VAT – zawiadom UOKiK". Jest też specjalny adres e-mail zgloszenia.ceny@uokik.gov.pl. Mówiąc o monitorowaniu cen żywności, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zapowiedział "piętnowanie negatywnych praktyk sprzedawców". Nie powiedział jednak, w jaki sposób UOKiK ma zamiar to robić.

DOSTĘP PREMIUM