Zamrożenie rat kredytów hipotecznych to "niemądry pomysł". "Odbiera narzędzie do walki z inflacją"

RPP kolejny raz podniosła stopy procentowe, a to oznacza kolejne podwyżki rat dla Polaków z kredytami. Jak wskazuje część ekonomistów, wraz z ich dalszym wzrostem, państwo powinno zamrozić raty kredytów. - Taka ochrona będzie służyć najzamożniejszym gospodarstwom, a zapłacą za to wszyscy - argumentuje Maciej Klucznik z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Ekonomista Santander Bank Polska, Piotr Bielski, mówi w TOK FM: To niemądry pomysł.
Zobacz wideo

Raty kredytów będą jeszcze wyższe. Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny podniosła stopy procentowe. Tym razem podwyżka wyniosła pół punktu procentowego - dokładnie tyle spodziewali się eksperci.Ekonomiści uważają, że nie będzie to ostatnia taka podwyżka w tym roku, choć od jesieni 2021 r. miały miejsce już cztery podwyżki stóp procentowych. Dla posiadaczy kredytów mieszkaniowych, zwłaszcza tych, którzy zadłużyli się wtedy, gdy koszt pożyczek był najniższy w historii, oznaczało to wzrost wysokości raty - np. o ok. 500 zł dla kredytu na 300 tys. zł.

Ekonomiści spodziewają się dalszego wzrostu stóp do końca roku - prawdopodobnie do 4 proc., ale niewykluczone, że nawet do 5 proc.

W ślad za stopami rośnie też stawka WIBOR, od której zależy wysokość oprocentowania kredytów w złotych. Stąd pojawiające się wśród ekonomistów pomysły, by zamrozić tę stawkę bankową, a w efekcie zamrozić wysokość raty kredytowych. Zwłaszcza dlatego, że - jak wskazuje w oko.press Marcin Wroński z Kolegium Gospodarki Światowej Szkoły Głównej Handlowej - na wzroście oprocentowania kredytów zyskują wyłącznie banki. - Skoro państwo chroniło przedsiębiorców, wydając na tarcze kryzysowe ponad 300 mld złotych, to na podobną ochronę ze strony państwa - przed konsekwencjami pandemii oraz będącej jej następstwem najsilniejszej od 40 lat fali inflacji w światowej gospodarce - zasługują również kredytobiorcy - przekonuje Marcin Wroński. 

Przykład z Węgier?

Zwolennicy tego pomysłu powołują się na przykład Węgier, gdzie już zamrożono (na poziomie z października) wysokość rat kredytów mieszkaniowych o zmiennym oprocentowaniu. - Problem w tym, że na Węgrzech takie pożyczki mieszkaniowe stanowią ułamek rynku, w Polsce niemal 100 proc. wszystkich zaciągniętych kredytów - odpowiadają ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego. I zastanawiają się, kto miałby w Polsce ponieść koszty takiej operacji.

- Doświadczenia węgierskie pokazują, że ogół społeczeństwa. Sztuczne obniżanie stóp na Węgrzech prowadziło do dużego osłabienia forinta i generowało więcej inflacji - wskazywał w swoim wpisie w mediach społecznościowych Jakub Rybacki, jeden z ekonomistów PIE.

Dodatkowo to zaproszenie do spekulacji; na rynku znajdą się tacy, którzy zechcą wykorzystać sytuację. - Takie zamrażanie to więcej szkody niż pożytku - zauważa także Marcin Klucznik z PIE. I dodaje, że "kredyty hipoteczne zaciągają przede wszystkim najzamożniejsze gospodarstwa domowe. To nieprawda, że wyższe raty hipotek odczują najbiedniejsi. Pisze o tym sam NBP - sytuacja finansowa gospodarstw domowych z hipoteką jest średnio 'lepsza' od gospodarstw bez kredytu. Dzieje się tak, ponieważ kredytobiorcy są lepiej sytuowani i mają wyższe dochody".

"To niemądry pomysł"

Ekonomiści wskazują także, że podwyżki stóp procentowych służą właśnie ograniczeniu ilości wolnej gotówki na rynku. To powoduje, że popyt hamuje, a po nim hamuje także wzrost cen. - Z tego z  punktu widzenia zamrożenie kosztów kredytu to niemądry pomysł, bo odbiera NBP narzędzie do walki ze wzrostem cen - mówił w TOK FM Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska.

- Po to Rada Polityki Pieniężnej podnosi stopy, żeby kredyt był coraz droższy - argumentował. A to oznacza, że gospodarstwa domowe będą mieć mniej wolnej gotówki do swobodnego wydawania i będą mniej kupować.

DOSTĘP PREMIUM