Kogo obchodzi zmiana ministra finansów? Na pewno nie biznes. "Tak czy inaczej, działamy w ogromnym chaosie"

- W Polsce rzeczy są postawione na głowie. Minister finansów jest osobą nieistotną w decydowaniu o polityce gospodarczej, a Polski Ład jest Polskim Bałaganem - wyliczał w TOK FM Piotr Bielski, ekonomista Santander Bank Polska.
Zobacz wideo

Goście programu "EKG" w TOK FM nie przywiązywali wagi do zmian personalnych w ministerstwie finansów, których zdecydował rządzący PiS. W poniedziałek komitet polityczny PiS przyjął rezygnację ze stanowiska szefa tego resortu, Tadeusza Kościńskiego. - Gdy na codziennym spotkaniu z kolegami z różnych krajów m.in. ze Stanów Zjednoczonych czy Ameryki Południowej opowiadałem o najważniejszych wydarzeniach z Polski, na wieść o dymisji ministra finansów, wszyscy aż podskoczyli na stołkach, bo wszędzie i dla każdego inwestora to ważna rzecz - mówił w Piotr Bielski, ekonomista Santander Bank Polska.

- Nie mogli zrozumieć, dlaczego mówię, że to w zasadzie bez znaczenia. To świadczy o tym jak w Polsce rzeczy postawione są na głowie - dodawał szef departamentu analiz gospodarczych Santander Polska. - Wszystko jest grą pozorów, minister finansów jest osobą nieistotną w decydowaniu o polityce gospodarczej, a Polski Ład jest Polskim Bałaganem - wyliczał Piotr Bielski.

W podobnym tonie o dymisji szefa resortu finansów mówił dyrektor generalny Konfederacji Przedsiębiorców Lewiatan. - Kwestie personalne nie są najważniejsze, bo biznes tak czy inaczej działa w ogromnym chaosie. Nikt nie potrafi powiedzieć, jak ostatecznie będzie wyglądało obliczanie składki zdrowotnej. To najbardziej dzisiaj interesuje przedsiębiorców - wskazywał Grzegorz Baczewski.

"13 dni na podjęcie decyzji w ciemno"

I wyliczał kolejne problemy z tzw. Polskim Ładem, z którymi mierzą się prowadzący biznes. - Do 20 lutego muszą zdecydować w jaki sposób będą się przez rok rozliczać się z fiskusem i muszą to robić w ciemno, bo nie wiadomo jak kalkulować składkę. Firmy nadal mają problem z obliczaniem podatków swoich pracowników, systemy księgowe nie są przystosowane technicznie do prowadzenia wyliczeń wg dwóch równoległych systemów podatkowych - a takie rozwiązanie podatnikom obiecał rząd - podkreślał Baczewski. 

Na dodatek polskie firmy, działające na granicy opłacalności, będą musiały zapłacić tzw. minimalny podatek nawet jeśli przyniosą stratę. - To rozwiązanie było wymyślone dla wielkich korporacji, by płaciły nawet jeśli nie wykazują zysku. W rzeczywistości dotknie też małe i średnie polskie firmy. Chodzi zwłaszcza o te biznesy, które zarabiają niewiele, bo rosną im koszty, a konsumenci reagują bardzo źle na podnoszenie cen. Dlatego firm, które nie wykażą zysku do opodatkowania, a będą musiały zapłacić tzw. podatek minimalny, będzie w tym roku bardzo wiele - przewidywał dyrektor generalny Lewiatana.

Ministerstwo finansów zarzeka się, że pracuje nad poprawkami do podatkowego Polskiego Ładu. Z doniesień medialnych wynika jednak, że może mieć problem ze zrealizowaniem obietnic złożonych przez premiera Mateusza Morawieckiego. Według informacji Onetu, nierealne może się okazać roczne rozliczanie większości Polaków według dwóch porządków podatkowych, starego i nowego tak, by każdy mógł sobie wybrać korzystniejszą kalkulację podatków. W drugim miesiącu roku podatkowego wysłany do naprawienia wad wiceminister Artur Soboń obiecuje, że nowe warianty Ładu będą skonsultowane, wykonalne i zrozumiałe.

Przedsiębiorcy są sceptyczni. Finalnych przepisów nie ma, a na decyzję o sposobie rozliczanie się "po nowemu" zostało kilkanaście dni.

DOSTĘP PREMIUM