Lewicka cytuje Morawieckiego o inflacji. Ekspert załamuje ręce: Może rząd liczy na jakiś cud

Tak drogo w tym stuleciu jeszcze nie było. W styczniu inflacja w Polsce wyniosła rekordowe 9,2 procent. - Rząd przepycha tę inflację kolanem na następne okresy, licząc na to, że coś się poprawi - tak walkę rządu z rekordowym wzrostem cen komentował w TOK FM Janusz Jankowiak, ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Zobacz wideo

W styczniu inflacja w Polsce wyniosła rekordowe 9,2 procent - poinformował we wtorek Główny Urząd Statystyczny. W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług wzrosły o 1,9 procent. Więcej trzeba było płacić m.in. za żywność. - Tylko w skali miesiąca przyszło nam zapłacić w sklepach o 2,6 proc. więcej niż w grudniu - mówił w TOK FM Mariusz Zielonka z Konfederacji Lewiatan.

Karolina Lewicka przytoczyła w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego z wywiadu w tygodniku "Sieci". "Im bardziej wierzymy, że inflacja będzie istniała tym dłużej będzie trwała. Im bardziej wierzymy, że będzie wyższa, tym bardziej taka będzie. Dlatego trzeba było mocno i zdecydowanie przeciąć ten sposób myślenia poprzez wpłynięcie na ceny paliw i żywności. Dlatego obniżyliśmy zdecydowanie ceny paliw i żywności poprzez redukcję VAT-u i innych podatków. Eksperci mówią, że to już przekłada się na ścięcie szczytu inflacyjnego o 2 - 2,5 punkty procentowe. To bardzo poważny sukces w walce z inflacją" - stwierdził premier. 

Zdaniem Janusza Jankowiaka, ekonomisty Polskiej Rady Biznesu, takie oceny premiera Mateusza Morawieckiego mogą wywoływać łzy ze śmiechu, podobnie jak cyklicznej konferencje Adama Glapińskiego, szefa Narodowego Banku Polskiego, na temat podnoszenia stóp procentowych. - Dobrze, że mam chusteczki teraz przy sobie - żartował ekspert. Jednocześnie ocenił, że walka rządu z inflacja jest tylko pozorna. - Tak naprawdę, to po prostu przepychają tę inflację kolanem na następne okresy, bo liczą, że coś się zdarzy, poprawi. Może jakiś cud, a może jakiś Mesjasz przyjdzie? - ironizował gość TOK FM. 

Wskazywał, że rząd może przedłużyć rozwiązania z tarczy antyinflacyjnej do końca roku (obecnie mają obowiązywać do lipca), ale to nie zatrzyma katastrofy inflacyjnej, która może nadejść w 2023 roku. - Bo co się ma zdarzyć. Jeżeli bank centralny będzie podnosił stopy procentowe, to wtedy jedyną nadzieją rządu będzie to, że przywracając pierwotną wysokość podatków, będzie miał więcej pieniędzy w budżecie. Ale to będzie jednocześnie oznaczało, że mniej pieniędzy dostaną ludzie, podatnicy. A skoro tak, będzie wyższa inflacja i wolniejszy wzrost gospodarczy - ocenił ekspert Polskiej Rady Biznesu.

Także inni eksperci prognozują, że inflacja nie powiedziała jeszcze w Polsce ostatniego słowa. Zdaniem Marcina Klucznika z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w lutym prawdopodobnie obniży się do okolic siedmiu procent. Tempo wzrostu cen pozostanie jednak wysokie. - Inflacja powróci w okolice 9 proc. prawdopodobnie już w maju - prognozował w TOK FM Klucznik.

"Równie dobrze NBP mógłby kierować prezenter pogody"

Nie tylko wypowiedzi premiera Morawieckiego na temat inflacji wzbudzają obecnie śmiech polityków i ekspertów. Komentatorzy przypomnieli na Twitterze chociażby zapewnienia prezesa NBP Adama Glapińskiego oraz wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina odnośnie braku obaw związanych ze wzrostem inflacji.

"Inflacja w styczniu 9.2 proc. Rok temu prezes NBP twierdził, że Polsce nie grozi wybuch inflacji. Pół roku temu Glapiński zapewniał, że inflacja nie ma negatywnego wpływu na portfele Polaków. Równie dobrze NBP mógłby kierować prezenter pogody" - napisał na Twitterze były premier Leszek Miller.

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Cezary Tomczyk przypomniał zaś wypowiedź wicepremiera Jacka Sasina z listopada 2021 r., w której minister zapewniał, że "spadek inflacji na początku 2022 roku będzie bardzo wyraźny". "'SASINIĆ' oznacza planowanie osiągnięcia sukcesu z dobrym wynikiem, a zamiast tego zaliczyć klapę, wpadkę lub zrobić coś byle jak" - ironizował poseł KO. 

Inflacja. Rekordowe podwyżki cen w 2021 roku

Już od kilku miesięcy ceny towarów i usług konsumpcyjnych rosną w rekordowym od 20 lat tempie. Tak wysokiej inflacji - jak w 2021 roku - nie było w Polsce od 20 lat. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego za grudzień 2021 inflacja wyniosła 8,6 proc. rok do roku, a w porównaniu z listopadem 2021 - wzrosła o 0,9 proc. W górę poszły przede wszystkim ceny żywności, energii elektrycznej oraz paliw.  Polska, ze swoim tempem wzrostu cen, zajęła niechlubne trzecie miejsce w Unii Europejskiej pod względem wysokości wskaźnika HICP. 

Niektórzy ekonomiści prognozowali, że inflacja może osiągnąć w 2022 roku wynik dwucyfrowy. Jak mówił w TOK FM były premier i były szef NBP prof. Marek Belka takiej inflacji nie można bezpiecznie trzymać pod kontrolą, bo "gdy już urwie się z łańcucha, potem strasznie trudno ją okiełznać". - W okresie podwyższonej inflacji, gospodarki bardzo rozgrzanej, a może nawet już przegrzanej, nie można zwiększać wydatków państwa - stwierdził i dodał, że w tej chwili całość polityki rządu jest nastawiona na zwiększanie wydatków.

Jego zdaniem "za wiele lat dosyć beztroskiej polityki budżetowej" teraz wszyscy będziemy musieli zapłacić

NBP stara się walczyć z inflacją podnosząc stopy procentowe, co z kolei prowadzi do dużego wzrostu rat kredytów. Rząd zaś obniża podatki, co według ekspertów jest działaniem na krótką metę.

DOSTĘP PREMIUM