Euro po 5 zł to wynik "nerwowości". Ekspert uspokaja: W naszej gospodarce nic strasznego się nie zdarzyło

W poniedziałek po raz pierwszy euro kosztowało przez chwilę 5 zł. Jak tłumaczył jednak w TOK FM Maciej Samcik, autor bloga "Subiektywnie o finansach", nie ma to na razie wiele wspólnego z rzeczywistym stanem polskiej gospodarki.
Zobacz wideo

Kurs euro na chwilę przebił w poniedziałek 5 zł. To pierwszy raz, kiedy europejska waluta była tak droga w stosunku do złotego. W programie TOK360 Adam Ozga zastanawiał się, czy jest to wyłącznie efekt paniki, czy może stoi za tym coś jeszcze. 

- W zasadzie wyłącznie takiej nerwowości, która wynika z faktu, że jesteśmy ostatnio krajem, który graniczy z obszarem wojny i w związku z tym inwestorzy mają niejaki problem z oceną, jakie jest ryzyko inwestowania w polskie aktywa - wyjaśniał Maciej Samcik, autor bloga "Subiektywnie o finansach". 

Tłumaczył, że jeśli złoty słabnie, a euro, dolar i frank szwajcarski drożeją, to oznacza to tylko, że inwestorzy zagraniczni sprzedają polskie obligacje i akcje oraz że są mniej zainteresowani budową fabryk w Polsce. - I to są te wszystkie efekty, które wynikają właściwie wyłącznie z psychologii. Bo w naszej gospodarce nic strasznego się w ciągu tych ostatnich dwóch tygodni nie zdarzyło. Poza tym, że pewnie będziemy mieli wyższą inflację, co już jest dość oczywiste i wyższe stopy procentowe - uspokajał. I powtórzył, że dzisiejszy spadek kursu złotego i "ta psychologiczna granica 5 złotych na euro, która dzisiaj przez moment padła, to jest głównie efekt nerwowości". - To nie ma na razie wiele wspólnego z rzeczywistym stanem polskiej gospodarki - zaznaczył. 

Dlaczego cena euro spadła po dojściu do 5 złotych?

Jak mówił w TOK FM ekspert, wydaje mu się, że doszło do interwencji Narodowego Banku Polskiego i dlatego cena euro spadła. - NBP interweniuje w momentach, kiedy kurs zbliża się do psychologicznych, czy do takich okrągłych barier. Ostatnia interwencja miała miejsce, kiedy euro było w okolicach 4,90 zł - przypomniał Samcik. 

Podkreślił jednak, że bank centralny nie jest w stanie zmienić trendów, bo "z rynkiem się nie wygra". - Natomiast jest w stanie łagodzić wahania. Jest w stanie spowalniać ten trend i powodować, że do momentu uspokojenia się sytuacji - pewnie to kiedyś nastąpi - po prostu wartość złotego w stosunkowo niewielkim stopniu się obniży - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM