"Nie można stawiać konia za wozem". Profesor Orłowski o "pierwszoplanowym" zadaniu NBP

Trzeba pamiętać, że pierwsze zadanie NBP to dbanie o inflację. Wiadomo, dla kredytobiorców to przykre wiadomości, ale nie jest to dla banku centralnego czynnik decydujący - mówił w TOK FM profesor Witold Orłowski.
Zobacz wideo

Rada Polityki Pieniężnej podniosła w środę stopy procentowe o 100 punktów bazowych - teraz stopa referencyjna NBP wynosi cztery i pół procent. To już siódma z rzędu podwyżka od października ubiegłego roku. Jak wyjaśniał w TOK FM profesor Witold Orłowski, Narodowy Bank Polski walczy teraz o to, żeby inflacja totalnie nie wymknęła się spod kontroli. – W tej chwili już jest potężna, bo to prawie 11 procent. Zdążyliśmy się od tego odzwyczaić. Podwyżka stóp jest też po to, żebyśmy nie musieli wrócić do lat 90., kiedy dwucyfrowa inflacja była co roku i trzeba była to brać pod uwagę przy każdej życiowej decyzji – tłumaczył ekonomista PwC.

Jego zdaniem, Narodowy Bank Polski przez wiele miesięcy prowadził błędną politykę pieniężną. – Po prostu zaspał, bo przez długie miesiące lekceważył problem inflacji. Prezes Adam Glapiński mówił nawet, że złoty jest zbyt mocny i mamy za niską inflację. To była absolutnie błędna ocena sytuacji i teraz trwa naprawianie tego stanu – ocenił gość TOK FM. Aczkolwiek – w jego opinii – nie ma gwarancji, czy stopy doprowadzą do spadku inflacji. – Czekają nas dalsze podwyżki i nie wiemy, do jakiego poziomu będzie to niezbędne, żeby inflacja chociaż wyhamowała – ubolewał ekspert.

Rosnące stopy procentowe odbiją się szczególnie na portfelach osób, które mają kredyty hipoteczne w złotówkach. Wyższa stopa to wprost większa rata co miesiąc do zapłacenia. Jednak, według profesora Orłowskiego, portfele kredytobiorców nie są teraz najważniejsze. – Kredyty wzięła tylko jakaś część Polaków, a inflacją martwi się 38 mln rodaków. Nie można stawiać konia za wozem. Trzeba pamiętać, że pierwsze zadanie NBP to dbanie o inflację. Wiadomo, dla kredytobiorców to przykre wiadomości, ale nie jest to dla banku centralnego czynnik decydujący – ocenił prof. Orłowski.

Ekspert wskazał, że i tak przy takich stopach procentowych kredyt dalej się opłaca. – Bo oprocentowanie takiej pożyczki jest realnie niższe od inflacji. Więc branie kredytu się opłaca. Przegrani są właściciele oszczędności, bo oni w skali roku tracą właśnie te 11 procent. NBP bardziej dba o te osoby. Dlatego walka z inflacją jest pierwszoplanowym zadaniem banku centralnego – podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM