"Efekt Putina". Szef Pekao broni Glapińskiego w sprawie inflacji i droższych kredytów

- NBP podnosi stopy w związku z inflacją, która jest w dużej mierze efektem zewnętrznym. Gdyby nie działania Putina, wojna na Ukrainie, NBP nie musiałby podnosić stóp tak wysoko, jak podnosi dzisiaj - przekonuje w TOK FM Leszek Skiba, szef państwowego banku Pekao.

Rada Polityki Pieniężnej podniosła w środę stopy procentowe o 1 pkt proc. Główna stopa NBP wzrosła z 3,5 proc. do 4,5 proc. Była to już siódma z rzędu podwyżka stóp procentowych. W ślad za tym poszedł wzrost kosztów kredytów, który najmocniej odczuwają ci, którzy mają kredyt hipoteczny. Tym bardziej, że w ciągu ostatniego półrocza wysokość statystycznej raty już wzrosła o ponad połowę.

Leszek Skiba, prezes państwowego banku Pekao S.A. pytany był, czy w tej sytuacji spłacającym kredyt mieszkaniowy należy się jakaś pomoc. - Na pewno jest Fundusz Wsparcia Kredytobiorców i ten fundusz warto wykorzystywać. Bo rzeczywiście zdarzają się sytuacje, że rosnące koszty spłacania kredytów wynikające właśnie z podnoszenia stóp i rosnącego WIBOR-u, to dla pojedynczych osób pewien problem. Gdy stają przed jakimś życiowym wyzwaniem związanym z sytuacją rodzinną, zawodową - odpowiedział w TOK FM.

Jego zdaniem, "w sposób strukturalny raczej nie powinniśmy myśleć dziś o innych rozwiązaniach". Do nich zaliczył m.in. zamrożenie WIBOR-u. - Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. Nie tylko dlatego, że ucierpi sektor bankowy. Ale generalnie jest to rozmontowanie naturalnego mechanizmu rynkowego. Ten polega na tym, że bank centralny określa poziom stóp - podkreślił.

Dopytywany o inne rozwiązanie, jak np. zredukowanie marż banków na kredytach mieszkaniowych, także zaprzeczył. - Warto w pierwszym kroku pomyśleć o rozwiązaniach, które już istnieją, czyli właśnie Fundusz Wsparcia Kredytobiorców - powtórzył. 

"W bankach nie ma problemu ze spłatą kredytów"

Z oficjalnych danych wynika jednak, że z funduszu - w ciągu kilku lat istnienia - skorzystało ledwie tysiąc osób na ponad 2 mln posiadaczy kredytów hipotecznych. Powodem są wyśrubowane kryteria otrzymania pomocy z FWK. - Jeżeli jest tak, że te kryteria są ostre, zawsze można je zmienić, zawsze można je dostosować do sytuacji, którą widzimy - zapewnił prezes Pekao.

Zastrzegł także od razu, że "na razie w bankach nie ma problemu ze spłatą kredytów". - Tylko pojedyncze osoby pytają np. o możliwość zawieszenia rat - dodał. Wskazał przy tym, że "jest za to coraz większe zainteresowanie ratą niezmienną, stałą".

"Efekt Putina"

Gość TOK FM przekonywał też, że choć rośnie wysokość rat, to rosną też wynagrodzenia "na poziomie lekko przekraczającym inflację, średnią w gospodarce". - Czyli tak naprawdę w większości przypadków rata rośnie silnie, na pewno wpływa na budżet domowy, powoduje obniżenie wydatków na inne rzeczy. Ale nie powoduje jeszcze, że gospodarstwa domowe stają przed dramatycznym dylematem - mówił.

Zwrócił przy tym uwagę, że "duża część banków jasno informowała, że jest ryzyko, a akcję informacyjną miała też Komisja Nadzoru Finansowego". - Na pewno wzięcie kredytu przy stawce 0,1 proc. i dziś, gdy przekroczyła 4,5 proc. (poziom głównej stopy Narodowego Banku Polskiego, przyp. red.), to sytuacja  trudna dla wielu osób, to racja. Mamy do czynienia z istotnym spadkiem możliwości wydatkowania na inne środki - przyznał Leszek Skiba. 

- Kto za to odpowiada? - dopytywał prowadzący.

-  To, co robi NBP, to podnosi stopy w związku z inflacją, która jest w dużej mierze efektem zewnętrznym. Gdyby nie działania Putina, wojna na Ukrainie, NBP nie musiałby podnosić stóp tak wysoko, jak podnosi dzisiaj - odpowiedział gość TOK FM. 

Podkreślił też, że rekordowo wysoka dziś inflacja w Polsce, to w dużej mierze "efekt Putina". -  Wojna, ale też wcześniej spowolnienie napływy gazu i ryzyk z tym związanych - gdyby usunąć te wskaźniki - to inflacja byłaby na poziomie 6 proc. - dodał. 

W odpowiedzi prowadzący wskazał jednak, że inflacja w Polsce przekraczała dopuszczalne przez NBP poziomy jeszcze przed wojną w Ukrainie. A i cel inflacyjny, który stawia sobie NBP jest dużo niższy i wynosi 2,5 proc. - To wciąż za dużo i wciąż wymagałoby jakieś reakcji ze strony NBP - zastrzegł prowadzący. 

- Pełna zgoda, na pewno NBP podnosiłoby stopy. Ale obstawiam, że nie dotarłyby one do poziomu sprzed wczoraj - skwitował Leszek Skiba.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM