Drożyzna szaleje, a politycy jej pomagają. Ekonomista o "proinflacyjnych zachowaniach rządu"

Ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka wskazał w TOK FM, co odpowiada za kolejny wzrost inflacji w Polsce. W maju, według wstępnych danych GUS, wyniosła ona prawie 14 proc. Przewidywał też dalsze podwyżki stóp procentowych, co, jak podkreślił, uderzy nie tylko w kredytobiorców, lecz także w rozwój gospodarczy kraju.
Zobacz wideo

Inflacja w maju wyniosła 13,9 procent - wynika ze wstępnych szacunków Głównego Urzędu Statystycznego. To najwyższy odczyt od 1998 roku. W porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 1,7 proc.

Jak mówił w TOK FM Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan, w maju inflację napędzał głównie wzrost cen paliw. - Za benzynę i olej napędowy płacimy już 35 proc. więcej niż rok temu i ponad 5 proc. więcej niż miesiąc temu. Z tych wstępnych danych GUS wynika, że to paliwa ponownie przejęły pałeczkę pierwszeństwa, jeśli chodzi o wzrost cen. To też widać na stacjach benzynowych, gdzie benzyna przekroczyła grubo ponad siedem zł - wskazał gość Raportu Gospodarczego.

Rozmówca Wojciecha Kowalika nie miał optymistycznych wieści. Jest drogo, a ma być jeszcze drożej. Zdaniem Zielonki presja na wzrosty cen paliw będzie się utrzymywać w najbliższych miesiącach, w szczególności gdy dojdzie do skutku embargo na rosyjską ropę. - Ten szczyt inflacyjny, który ekonomiści wieszczą na sierpień, może się przesunąć nawet na październik - prognozował ekspert Konfederacji Lewiatan.

Według ekonomisty drożeć będzie także żywność. - To, co się dzieje na rynkach światowych, jeśli chodzi o podstawowe produkty spożywcze, np. pszenicę czy soję, a do tego bardzo wysokie ceny nawozów, wskazuje, że żywność będzie w najbliższym czasie decydująca o skali inflacji w Polsce. I najbardziej niestety odczuwalna przez obywateli - ocenił ekspert. Jak dodał Wojciech Kowalik, są prognozy wzrostu cen żywności tej jesieni nawet o 20 proc. w skali roku. Drożeć ma także energia elektryczna.

Stopy procentowe znowu w górę? 

Tymczasem do tych wszystkich czynników, jak wskazał ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan, dochodzą "proinflacyjne zachowania rządu". - Na przykład ta ustawa o pomocy kredytobiorcom idzie w poprzek tego, co próbuje robić Narodowy Bank Polski. Czyli NBP stara się pozbawiać obywateli gotówki czy oszczędności, a wychodzi rząd i mówi: "spokojnie, my wam tę gotówkę zostawimy" - opisywał Zielonka. - Te działania powinny się wspierać, a nie być antagonistyczne względem siebie - podkreślił i dodał, że "ustawa kredytowa" powinna zostać ograniczona do pewnej grupy odbiorców - tych najbardziej potrzebujących.

Zdaniem Zielonki majowy odczyt inflacji może skłonić Radę Polityki Pieniężnej do kolejnej podwyżki stóp procentowych (tym razem o 0,75 punktu procentowego - do 6 proc.), co znowu uderzy w kredytobiorców i w biznes. - Nasz scenariusz w Konfederacji Lewiatan mimo wszystko nadal przewiduje, że zatrzymamy się na 6,5 proc. w tym roku. Aczkolwiek te scenariusze są tak dynamiczne, że można by rzucać monetą i szanse są pięćdziesiąt na pięćdziesiąt - stwierdził. 

Ekspert argumentował, że prawdopodobnie w przyszłym kwartale będziemy się ocierać o wartość jednego procenta wzrostu gospodarczego i RPP powinna to wziąć pod uwagę. - To spadek z bardzo wysokiego konia. I Rada Polityki Pieniężnej w swoich działaniach powinna uważać, żeby nie za mocno zaciągnąć hamulca gospodarce. Bo stopy procentowe mają poważny wpływ na rozwój gospodarczy kraju - wyjaśnił Zielonka. 

Powołał się także na prognozy Ministerstwa Finansów, które podają, że koszty pracy w ciągu najbliższych dwóch lat będą rosły rocznie około 10 proc., a wydajność pracy będzie rosła o ok. 2 proc. - Mamy gotowy przepis na popadnięcie w naprawdę w poważną spiralę płacowo-cenową - alarmował gość TOK FM.

- Myślę, że do września będziemy obserwować dwucyfrowe wzrosty inflacji i średniorocznie skończymy z wynikiem ponad 12 proc., co będzie rekordowym odczytem, jeśli chodzi o historię polskiej statystyki. Czeka nas bardzo ciężkie najbliższe półtora roku. Myślę, że spokojnie przekroczymy 15,5 proc. inflacji - podsumował Zielonka. 

DOSTĘP PREMIUM