"Chrust plus" może śmieszyć, ale sprawa jest poważna. "To powszechny problem"

Ceny węgla rosną w zastraszającym tempie, a rząd - póki co - nie przedstawił pomysłów na pomoc dla Polaków, którzy w taki sposób ogrzewają swoje domy. Tymczasem wiceminister przypomina, że można przecież "zbierać gałęzie" na opał. - To, co jest nieprawdopodobne to, że czytamy o tym na rządowej stronie. Że wychodzi z tym pomysłem ministerstwo i to w momencie, gdy powinno usprawnić zakup węgla. To bardzo poważny problem, który został ośmieszony - ubolewała w TOK FM Jolanta Ojczyk, dziennikarka Prawo.pl.
Zobacz wideo

Ceny węgla już w ubiegłym roku były rekordowe. Teraz - po embargu na rosyjski surowiec - koszty jego zakupu jeszcze bardziej pójdą w górę i pojawią się dalsze problemy z jego dostępnością - wskazują analitycy. Z indeksów cenowych, opublikowanych przez Agencję Rozwoju Przemysłu, wynika, że tylko w kwietniu krajowy węgiel dla ciepłownictwa podrożał z miesiąca na miesiąc o 26,2 proc. I był prawie trzy czwarte droższy niż rok wcześniej. Węgiel dla energetyki zdrożał o 3,7 proc. W tej sytuacji wiceminister klimatu i środowiska Edward Siarka wyszedł z nowym pomysłem. - Cały czas obowiązuje, za zgodą leśniczego, możliwość zbierania gałęzi na opał - mówił. Jego wypowiedź wywołała falę komentarzy i żartów.

"Poważny problem, który został ośmieszony"

Zdaniem Jolanty Ojczyk, dziennikarki Prawo.pl, choć "chrust plus może śmieszyć", to jednak sytuacja jest poważna. - To, co jest nieprawdopodobne to, że czytamy o tym na rządowej stronie. Że wychodzi z tym pomysłem ministerstwo i to momencie, gdy powinno usprawnić zakup węgla. To bardzo poważny problem, który został ośmieszony - mówiła w "EGK" u Tomasza Setty.

Wskazała od razu na konkretną sytuację - emeryta, który opala swój dom. Został sam, bo małżonka mu zmarła. Z jedną emeryturą.  - Dom nie zmniejszył się o połowę, ale przychody tak. Nic dziwnego, że on się boi zimy i martwi się: "jak potrzebuję sześciu ton opału, żeby ogrzać swój dom, to na ten opał nie będzie mnie stać" - wskazała. 

Tym bardziej, jak dodała, że już teraz tona ekogroszku kosztuje ok. 3 tys. zł. - I nawet jak (emeryci) dostaną 13., 14. emeryturę czy nawet gdyby PiS przechwycił pomysł Lewicy, że będzie można dostać część emerytury po zmarłym małżonku, to to też nie pomoże - podkreśliła.

"Trudno włożyć tonę węgla do koszyka"

Zdaniem Jolanty Ojczyk o skali problemu świadczy też m.in. to, że Polacy, po sezonie grzewczym, nadal kupują opał. Także przez internet - taką sprzedaż prowadzą m.in. Tauron i PGE. - Tyle, że trudno włożyć tonę węgla do koszyka. Nawet elektronicznego. Jest aż tylu chętnych. To powszechny problem, nie śmiałabym się - podkreśliła.

Sama wyobraża sobie, że zbieranie chrustu dla wiele może się okazać jednym rozwiązaniem. - Pamiętam z opowieści dziadków i rodziców z czasów wojny i po wojnie, że wiele osób zbierało chrust i opalało nim domy. Wtedy się mówiło, że nikt tak nie wyczyścił lasu jak jego okoliczni mieszkańcy -  skwitowała.

Polska Grupa Górnicza, największy krajowy producent węgla, poinformował, że od wtorku węgiel z PGG, sprzedawany odbiorcom indywidulanym za pośrednictwem sklepu internetowego, będzie dostępny dwa razy w tygodniu. We wtorki i czwartki. A nie - jak dotąd - codziennie. "Węgiel będzie dostępny do wyczerpania skierowanego do sprzedaży zapasu", zaznaczyła też firma.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM