Drożyzna szaleje, a rząd się z tym pogodził. "Siedzimy skuleni i czekamy na rozwój wypadków"

Według ekonomistów, w wakacje czekają nas podwyżki cen żywności o ponad 20 proc. Co w tej sprawie robi polski rząd? Zdaniem Joanny Solskiej z "Polityki", nie wykorzystuje nawet tych możliwości, które posiada. - My ciągle mamy duże rezerwy w produkcji żywności. Moglibyśmy i zboża, i mięsa produkować o wiele więcej, ale my ciągle nie mamy też polityki rolnej - mówiła w TOK FM.
Zobacz wideo

Henryk Kowalczyk, wicepremier i minister rolnictwa ocenił w Magazynie EKG w TOK FM, że w większości podwyżki cen żywności zostały już "skonsumowane".

Taką optymistką nie jest jednak Joanna Solska z "Polityki". - Obawiam się, że żywność będzie ciągle drożała - stwierdziła. I dodała, że choć "głównym winowajcą" takiej sytuacji jest blokowanie przez Rosję eksportu ukraińskiego zboża, to polski rząd mimo, że mógłby, "nic w tej sprawie nie robi". - Ponieważ my ciągle mamy duże rezerwy w produkcji żywności. Moglibyśmy i zboża, i mięsa produkować o wiele więcej, ale my ciągle nie mamy też polityki rolnej - mówiła dziennikarka.

Wskazywała też, że "wszystkie pieniądze, które dostajemy z Unii Europejskiej w ramach wspólnej polityki rolnej, bardziej idą na żywienie wyborców wiejskich, niż na wspieranie i modernizację polskiego rolnictwa w taki sposób, żeby ono produkowało więcej". - My tych rezerw nie wykorzystujemy, więc jesteśmy skazani wyłącznie na to, czy się wojna w Ukrainie skończy, czy eksport żywności ukraińskiej będzie szedł normalnie. Siedzimy tacy skuleni i czekamy na rozwój wypadków, natomiast uważamy, że sami nie mamy nic w tej kwestii do zrobienia - oceniła.  

"Nie rozumiem polskiego rządu, bo on nie rządzi"

Prowadzący program Tomasz Setta zwrócił jednak uwagę na zapowiedzi rolników, którzy mogą jesienią wyciąć cześć sadów czy wyłączyć z produkcji wiele szklarni z powodu przytłaczających ich dzisiaj kosztów energii i paliw. - Ta działalność przestaje się w pewnym momencie opłacać - argumentował. 

Gościni TOK FM odparła, że po 24 lutego "dowiedzieliśmy się, że mamy dwa wielkie problemy". - Świat ma za mało żywności, również Polska ma za mało żywności, i - zwłaszcza my - mamy za mało taniego prądu. Więc ja się pytam, co przez te kilka miesięcy zrobił polski rząd, żeby to nieco złagodzić - mówiła. I sama sobie odpowiedziała, że "nic się nie dzieje". Wskazała, ze nawet ustawa "10H", która blokuje budowę wiatraków na lądzie nie została zmieniona. - A tu efekty byłyby bardzo szybko i ten prąd jest prawie trzy razy tańszy od innego prądu. Więc ja nie rozumiem polskiego rządu, bo on nie rządzi. On umie tylko drukować puste pieniądze, dzielić te puste pieniądze na rekompensaty, natomiast nie umie prowadzić skutecznej polityki - stwierdziła gościni TOK FM. 

Wzrost cen żywności latem przekroczy 20 proc.? 

Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska również nie ma złudzeń co do tego, że w najbliższym czasie ceny żywności będą jeszcze rosły. - Spodziewamy się, że wzrost cen żywności w miesiącach letnich wyraźnie przekroczy 20 proc. Czy będzie jeszcze dużo wyższy niż te 20 kilka procent? To się okaże - mówił.

Zwrócił także uwagę, że problemem mogą być nie tylko większe koszty produkcji czy kłopot z eksportem ukraińskiego zboża, ale także nie najlepsze w tym roku zbiory, o czym jak przekonywał świadczą informacje płynące z niektórych stron świata. - Myślę, że ceny będą rosły szybko. Ale jak szybko? To jest duży znak zapytania - skwitował.  

"Presja będzie rosła"

Minister Kowalczyk mówił także w TOK FM, że niemożliwe jest wydostanie zboża z Ukrainy drogą lądową przez Polskę i Rumunię, ponieważ nie mamy po prostu aż takich możliwości. Jego zdaniem cała nadzieja leży w odblokowaniu ukraińskich portów. 

Szans nie widzi na to jednak dr Małgorzata Bonikowska, szefowa Centrum Stosunków Międzynarodowych. - Nie po to Rosja to blokuje, żeby odblokowywać. Póki trwa wojna, to jest to - moim zdaniem - nierealne. To, co natomiast widać, to to, że przedłużająca się wojna to niedobry scenariusz zwłaszcza dla Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki, tych państw, które są bardzo mocno związane z handlem z Ukrainą i w pewnym sensie też i z Rosją - argumentowała.

Według niej, będzie rosła presja na Europę i zachodnich sojuszników - także na Amerykanów - ze strony państw globalnego południa, aby "spróbować te wojnę zakończyć, skrócić". Jej zdaniem będzie też rosło przekonanie - zwłaszcza w zachodnich państwach europejskich - o tym, iż przedłużająca się wojna "jest bardzo niedobra".

DOSTĘP PREMIUM