"Ograniczenia praktycznie pewne". Firmy boją się podwyżek cen energii. "Wielu przestanie się opłacać"

Przedsiębiorcy obawiają się wzrostu cen prądu. Dla niektórych firm może to oznaczać problemy - Mówimy o cenach czterokrotnie, pięciokrotnie wyższych. Więc produkcja w wielu przypadkach przestanie się opłacać. A konsument nie będzie mógł udźwignąć odpowiednio wyższej ceny - alarmował w TOK FM Rafał Baniak, prezes Pracodawców RP.
Zobacz wideo

Niewykluczone, że rachunki za prąd jeszcze w tym roku pójdą w górę. Wnioski o zmianę taryf dla gospodarstw domowych trafiły do Urzędu Regulacji Energetyki od trzech tzw. sprzedawców z urzędu. Tego, co wydarzy się jesienią z cenami oraz dostępem do prądu obawia się też prezes Pracodawców RP Rafał Baniak. W magazynie "EKG" w TOK FM mówił o rosnących kosztach, które mogą doprowadzić do upadku przedsiębiorstw.

- Szacujemy, że cena może dojść nawet do 2,5 tys. złotych za megawat. To powoduje, że wiele biznesów przestanie się zwyczajnie opłacać. Już dzisiaj słyszymy o wyłączaniu instalacji, o ograniczaniu produkcji - wskazał Baniak w rozmowie z Maciejem Głogowskim. Jak alarmował, "są takie sektory, gdzie ciężko mówić o chwilowym zamknięciu czy chwilowym ograniczeniu, więc jeżeli się podejmuje decyzje, to mogą to być decyzje ze skutkiem długotrwałym". 

Prezes Pracodawców RP wskazał, że "w takich warunkach nie da się prowadzić rentownej działalności". - To, że będą ograniczenia w produkcji, w funkcjonowaniu to jest praktycznie pewne - ocenił. - Mamy zwykły rachunek ekonomiczny. Są w nim założone określone wskaźniki wysokości cen. Takich wzrostów nikt się nie spodziewał - argumentował.

- Jeśli cena rosła do 450-500 złotych (za megawat) to już było szokiem dla rynku. A dziś mówimy o cenach czterokrotnie, pięciokrotnie wyższych. Więc produkcja w wielu przypadkach przestanie się opłacać. A konsument nie będzie mógł udźwignąć odpowiednio wyższej ceny - powiedział Baniak.

Szef Pracodawców RP komentuje doniesienia o inwigilacji Pegasusem. "Absolutnie  nie przypuszczałem"

W czwartek "Gazeta Wyborcza" ujawniła nazwiska kolejnych osób, które miały być inwigilowane Pegasusem. Wśród nich pojawiło się nazwisko właśnie Rafała Baniaka, który w latach 2011-15 był wiceministrem skarbu. Obecny szef Pracodawców RP skomentował te doniesienia w TOK FM. Jak podkreślił, ma tę wiedzę jedynie z mediów. - Absolutnie nie wiedziałem, nie przypuszczałem, nie miałem takiej informacji. Znam tylko informacje prasowe, medialne, nie mam jak osobiście dochodzić prawdy - wskazał. I dodał, że oczekuje wyjaśnienia sprawy. 

- Sam nie mam sobie nic do zarzucenia, pełniąc funkcje publiczne w swojej działalności byłem transparentny, przejrzysty. Nie boję się, chociaż - gdyby ta informacja się miała potwierdzić - to nic przyjemnego. Dlatego oczekiwałbym jej wyjaśnienia - podsumował Baniak. 

DOSTĘP PREMIUM