"Najbliższy rok to epicentrum kryzysu". Ekspert ocenia, kiedy sytuacja może się poprawić

Zdaniem Ignacego Morawskiego na poprawę sytuacji gospodarczej możemy poczekać nawet 36 miesięcy. - Inflacja będzie wysoka, do tego dojdą kolejne podwyżki cen energii na rynkach. Zacznie rosnąć bezrobocie - ostrzegał w TOK FM główny ekonomista "Pulsu Biznesu".
Zobacz wideo

Inflacja w czerwcu była odrobinę niższa, niż wynikało z szybkiego odczytu - podał Główny Urząd Statystyczny. Wzrost cen, rok do roku, wyniósł 15,5 proc., a nie 15,6 proc. Co jednak nie zmienia faktu, że inflacja jest w tej chwili najwyższa od ponad dwudziestu lat.

Jak ocenił Ignacy Morawski, obecnie w Polsce inflacja jest głównym wrogiem publicznym. Podobnie było - jak mówił w rozmowie z Maciejem Głogowskim, w latach 40. i 70. XX wieku w USA. - Mamy kryzys inflacyjny, który może przełożyć na inne kryzysy. To jest epicentrum - stwierdził główny ekonomista "Pulsu Biznesu".

Jakie są inne podobieństwa kryzysu w Polsce do tego w latach 40. w USA? Ekspert wskazał na kataklizmy: w przeszłości była to II wojna światowa, obecnie - pandemia COVID-19. Po drugie: odłożone oszczędności i duży popyt konsumpcyjny po kataklizmie.

Morawski podkreślił też, że w Stanach Zjednoczonych uważano w latach 40., że wzrost inflacji jest przejściowy. Jak ocenił, dziś widać już pewne mechanizmy podobne do tego, co działo się wtedy w USA. - Inflacja - mówiąc brzydko - wyżarła część dochodu ludności. Sprawiła, że w realnym ujęciu już one nie rosną. Cykl zapasów zaczyna się odwracać, a świat powoli wchodzi w recesję - wyjaśnił. 

Morawski wskazał także na podobieństwa obecnej sytuacji do kryzysu lat 70., kiedy inflacja "utrzymywała się na podwyższonym poziomie". To głównie kryzys energetyczny, w tym wzrost cen energii oraz kontekst polityczny. - Przełom lat 60. i 70. to zmiany polityczne w USA związane z rewolucją kulturową, ale też większą rolą wydatków społecznych. Rosło wtedy przekonanie, że rząd ma dużo więcej obowiązków niż kiedyś. I nie może dopuści do masowego zubożenia i masowej biedy - przypomniał i zapewnił, że dziś jest podobnie. - Świat bardziej się przesunął w lewą stronę, w kierunku większych interwencji rządowych - dodał. 

Do tego, jak wskazał, dochodzą też większe wydatki na zbrojenie oraz polityka pieniężna państw. Czyli przekonanie banków centralnych, że ich rolą jest stymulowanie gospodarki. A nie ograniczanie inflacji.

Ile może potrwać obecny kryzys w Polsce? - Najbliższe 12 miesięcy będą trudne, to epicentrum kryzysu. Inflacja będzie wysoka, do tego dojdą kolejne podwyżki cen energii na rynkach. Zacznie rosnąć bezrobocie - wyliczał Ignacy Morawski. Ocenił, że "nie będzie to moment, kiedy zaczniemy rozwiązywać problemy". - Ale 36 miesięcy to już czas, kiedy gospodarka może się oczyścić i wyjść z recesji - stwierdził rozmówca Macieja Głogowskiego.

DOSTĘP PREMIUM