Lotos na ostatniej prostej do sprzedaży. "Jak silne musi być lobby w rządzie, że się nie słucha własnych ludzi"

Sprzedaż Lotosu, żeby doprowadzić do fuzji z Orlenem, to absolutanie strategiczny błąd. Polityka gabinetowa PiS szkodzi Polsce nie tylko na arenie międzynarodowej, ale także ingeruje w interesy naszego kraju - ocenili komentatorzy w Poranku Radia TOK FM.
Zobacz wideo

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie PKN Orlen poparło w czwartek połączenie z Grupą Lotos. Fuzja od początku budzi wiele kontrowersji, bo żeby do niej doszło, część majątku Lotosu musi zostać sprzedana. Kontrowersje budzą właśnie potencjalni kupcy. Spółkę Lotos Paliwa ma przejąć węgierski koncern naftowy MOL, który blisko współpracuje z rosyjskim biznesem. Z kolei Saudi Aramco - arabska firma robiąca interesy z Rosją - kupi udziały w rafinerii Lotosu. Rząd jest jednak absolutnie zdecydowany na tę fuzję i twierdzi, że to daje gwarancje bezpieczeństwa polskim interesom.

Innego zdania był w Poranku Radia TOK FM Michał Broniatowski z Onetu i "Politico". - To w sposób niezwykły szkodzi polskiej gospodarce. To sprzedaż za bezcen. A problem polega też na tym, że aby rozwiązać jakieś ideologiczne spory w koalicji na temat tego, że ważny jest monopol, likwiduje się konkurencję na rynku - wskazał Broniatowski.

Przypomniał, że gdy Komisja Europejska wyrażała zgodę na fuzję Orlenu i Lotosu, to celowo nie powiedziała "nie", ale postawiła takie warunki, żeby nie udało się ich spełnić. - Nie chcieli ingerować w wewnętrzne sprawy Polski, stąd takie działanie. A tymczasem nasz rząd spełnił te warunki i sprzedał jeden z najcenniejszych klejnotów polskiej energetyki podejrzanym właścicielom. Polityka gabinetowa PiS szkodzi Polsce nie tylko na arenie międzynarodowej, ale także ingeruje w interesy naszego kraju - podkreślił gość TOK FM.

Z kolei doktor Anna Materska-Sosnowska z Uniwersytetu Warszawskiego i Fundacji Batorego dodała, że przy okazji fuzji Lotosu z Orlenem nie należy lekceważyć dymisji Piotra Naimskiego. - To jest błąd absolutnie strategiczny nie tylko ze względu na kwestie paliwowe, ale też ponowne uzależnienie się od Rosji. Naimski, gdy pisał o swojej dymisji, to podkreślał, że blokował decyzje i się na pewne rzeczy nie zgadzał. Dlatego wypchnięto z rządu osobę, która oponowała i chciała mówić o tym, co się dzieje - wskazała.

Podkreśliła, że skutki decyzji rządu polska gospodarka będzie odczuwać latami. - Warto zwrócić też uwagę, jak silne musi być lobby wewnątrz rządu, że nie słucha się nikogo, ani własnych ludzi i doprowadza się do takiej fuzji - podsumowała politolożka.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM