Zainteresowanie kredytami spada na łeb, na szyję. To początek efektu domina? "Recesja"

W Polsce gwałtownie spada zainteresowanie kredytami hipotecznymi. Według danych Biura Informacji Kredytowej w lipcu nawet o blisko 67 procent. Sytuacja może mieć poważne konsekwencje. - Recesja w naszym kraju potrwa kilka kwartałów - ocenił w TOK FM dr Adam Czerniak.
Zobacz wideo

W Polsce drastycznie spada zainteresowanie kredytami hipotecznymi. Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej, tylko w lipcu zmniejszyło się o blisko 67 procent. Średnia wartość wnioskowanego kredytu to teraz 339,8 tys. zł. - Dane mówią jedno: mamy załamanie popytu na mieszkania w kraju. Nie tylko bardzo silny spadek liczby kupowanych mieszkań, lecz także spadek liczby osób, które w ogóle myślą o tym, by zaciągnąć kredyt na zakup nieruchomości - komentował dr Adam Czerniak w TOK360, dyrektor ds. badań Polityka Insight oraz wykładowca zakładu ekonomii instytucjonalnej i politycznej SGH.

Najnowsze dane BIK-u to najniższa wartość od stycznia 2007 r., czyli od 15 lat, odkąd BIK analizuje liczbę wnioskodawców.  - Nawet w kryzysie bardzo silnego spowolnienia na rynku mieszkaniowym w latach 2009-2010 więcej osób starało się o kredyt na zakup mieszkania niż teraz. To pokazuje też, że liczba chętnych do zakupu mieszkań spada bardzo szybko - dodał.

Liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy zmniejsza się regularnie od kwietnia 2021 r., czyli jeszcze przed rozpoczęciem cyklu podwyżek stóp procentowych. Podwyżki tylko ten proces pogłębiły.

Recesja w branży

BIK jeszcze w zeszłym roku ostrzegał przed możliwością wystąpienia negatywnego scenariusza, czyli jednoczesnym spadkiem liczby wnioskujących o kredyt mieszkaniowy i średniej kwoty wnioskowanego kredytu. Jakie są tego skutki już teraz?

Zdaniem dra Adama Czerniaka w pierwszej kolejności to niższe dochody sektora bankowego i mniej kupionych mieszkań - nie tylko tych na kredyt. - Każdy udzielony kredyt hipoteczny pociąga za sobą szereg transakcji gotówkowych na rynku mieszkaniowym. Skąd takie zjawisko? Ano stąd, że jeżeli mamy rodzinę wchodzącą dopiero na rynek mieszkaniowy, która finansuje zakup pierwszego mieszkania na kredyt, to zwykle kupują mieszkanie, które już do kogoś należało. A sprzedający dostaje gotówkę i decyduje się na wykorzystanie jej np. na wkład własny na kolejne mieszkanie - tłumaczył gość  Wojciecha Muzala. - Ta gotówka potem krąży w ramach rynku mieszkaniowego, generując kolejne zakupy. Tym razem już za gotówkę - dodał od razu.

Czyli spadek wartości udzielonych kredytów hipotecznych zmniejsza także zakupy gotówkowe na rynku mieszkaniowym. - A mniejszy popyt na mieszkania oznacza automatycznie mniejszą chęć deweloperów do budowy nowych mieszkań. To oznacza z kolei spadek popytu na usługi budowlane -  podkreślił wykładowca SGH. Wskazał, że "prawdopodobnie już w drugiej połowie tego roku zobaczymy recesję w branży budownictwa mieszkaniowego".   

To niejedyne skutki tego, że coraz mniej osób decyduje się na kredyty hipoteczne. - Zakup mieszkania to nie jest tylko samo kupno konkretnego lokalu. To też często jego remont, urządzenie, wydatki na materiały i usługi budowlane, wyposażenie, w tym w sprzęt RTV, AGD, media. A zatem im mniej mieszkań będzie sprzedanych, tym mniejszy będzie popyt na dobra trwałego użytku. A to dodatkowo prowadzi do tego, że ryzyko wystąpienia recesji jest bardzo wysokie - ostrzegł ekspert z Polityki Insight i SGH.

Zdaniem dra Adama Czerniaka już można ocenić, że "recesja w naszym kraju potrwa kilka kwartałów".

DOSTĘP PREMIUM