RPP według Gronkiewicz-Waltz: W historii był Sejm niemy, teraz jest niema rada. "Kompromitacja PiS"

Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że rekordowa inflacja szybko nie zacznie spadać. - Latem inflacja zawsze była niższa niż w innych częściach roku. Teraz jest niepokojąco wysoka - mówiła w TOK FM była prezes banku centralnego. Skrytykowała też PiS za zwlekanie w obsadzeniu stanowisk w RPP. Argumentowała, że nie chodzi jedynie o brak kompetentnych kandydatów.
Zobacz wideo

Inflacja w Polsce w lipcu (rok do roku) wyniosła 15,6 proc. - wynika z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny. Prezes NBP Adam Glapiński zapewnił - komentując dane - że najgorsze mamy już za sobą. W wywiadzie dla "Super Expressu" stwierdził, że "średnioroczna inflacja w przyszłym roku pozostanie podwyższona, jednak w 2024 r. dynamika cen będzie już wyraźnie niższa i w ostatnim kwartale tego roku powinna powrócić w okolice 3,5 proc.".

Tej opinii nie podziela prof. Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jak oceniła w TOK FM, do końca nie wiemy, czy najgorsze mamy już za sobą. - Dlatego, że inflacja się utrzymuje, nie zmniejsza się. To, co jest niepokojące, że latem zawsze ceny spadały (teraz nie spadają). Latem inflacja zawsze była niższa niż w innych częściach roku. Teraz jest niepokojąco wysoka - argumentowała w rozmowie z Tomaszem Settą.

Gronkiewicz-Waltz, komentując wypowiedź Glapińskiego oceniła, że wybieganie w przyszłość - do 2024 - to duże ryzyko. Bo tego typu prognozy "mogą być obarczone większym błędem". - Im dalsza prognoza, tym bardziej pisana palcem po wodzie - mówiła gościni EKG. - Poza tym, to bardzo duże obciążenie, bo trudno w tej chwili cokolwiek planować. To co, ludzie mają postanowić, że dopiero wezmą kredyt w 2024 roku? W ogóle się tym kierować czy nie? To złudne - dodała.

"RPP jest radą niemą"

Wraz ze wzrostem inflacji obserwujemy wzrost stóp procentowych. Podwyżki Rada Polityki Pieniężnej zaczęła od jesieni 2021 roku. Czy we wrześniu czeka nas kolejna?

Zdaniem byłej prezes NBP trudno to przewidzieć, bo "sama rada tego nie wie". Po drugie, nie ma z RPP żadnego kontaktu, jej członkowie nie zabierają publicznie głosu. Choć powinni to robić. Jak mówiła Gronkiewicz-Waltz, szczególnie osoby powołane do rady przez Senat (Ludwik Kotecki i Przemysław Litwiniuk). Podkreśliła, że członkowie RPP "ponoszą odpowiedzialność, nie tylko za politykę pieniężną, ale też za kontakt ze społeczeństwem". - To jest funkcja publiczna - oceniła gościni TOK FM. 

- A tak teraz RPP jest radą niemą. W historii był Sejm niemy, teraz jest rada niema. Nikt się nie wypowiada, a to w sumie liczny organ. Choć nie wypełnione są puste miejsca, gdzie się kadencja skończyła - podkreśliła do razu. 

"To kompromituje PiS"

Minister rozwoju Waldemar Buda przekonywał w miniony piątek w TOK FM, że uzupełnienie przez Sejm wakatów w RPP to nie jest teraz kluczowa sprawa. Zdaniem byłej prezes NBP, powinno być to zrobione jak najszybciej.

- To kompromituje PiS. Pokazuje, że nie ma odpowiednich osób, z odpowiednimi kwalifikacjami, by je powołać. Jest podejrzenie, że rada będzie niekompetentna - komentowała Hanna Gronkiewicz-Waltz.  Dodała od razu, że zwlekanie z głosowaniem ws. RPP to może być element taktyki obozu rządowego. - Gdyby się okazało, że koalicja Zjednoczona Prawica przegra wybory, to wtedy będzie im łatwo wsadzać kij w szprychy - oceniła, argumentując, że działania nowym władzom utrudniać będzie mógł nie tylko Adam Glapiński wybrany w tym roku na kolejną kadencję. Ale też członkowie RPP wybrani przez Sejm.

Tomasz Setta pytał swoją rozmówczynię, czy marszałek Sejmu Elżbieta Witek popełnia delikt konstytucyjny, nie ogłaszając naboru na kandydatów do RPP na każdym posiedzeniu Sejmu. - Marszałek Sejmu będzie miał szereg deliktów, pozbiera się kilka ładnych - oceniła była prezes banku centralnego, wskazując, że marszałek Sejmu nie chodzi także np. na kolegia NIK.

Glapiński straszy. Gronkiewicz-Waltz wskazuje, o co chodzi

Adam Glapiński w wywiadach bardzo dużo mówi nie tylko o jego prognozach dotyczących najwyższej od 25 lat inflacji. Prezes NBP regularnie też straszy wprowadzeniem w Polsce euro.

W rozmowie z "Gazetą Polską" stwierdził, że Donald Tusk ma zadanie od brukselskich elit, by wprowadzić w Polsce euro. - Po zrealizowaniu tych zadań Tusk ma wrócić do Brukseli, zostać szefem Komisji Europejskiej i realizować przyspieszoną budowę państwa europejskiego - stwierdził Glapiński.

- Nie spełniamy w tym momencie żadnych warunków wejścia do strefy euro. Te są trzy. Odpowiedni poziom stóp procentowych, inflacji i deficytu budżetowego - komentowała Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej zdaniem wypowiedzi prezesa NBP mają jeden cel. Jest nim - jak mówiła - wyjście Polski z UE. - Może sobie rzecznik rządu czy PiS mówić, że nie mają takich planów. Ale już w 2017 r. w rozmowie z dziennikarką "GW" powiedziałam, że taki jest plan Jarosława Kaczyńskiego. Na razie moje słowa się spełniają, miesiąc po miesiącu - oceniła była prezes Narodowego Banku Polskiego.

DOSTĘP PREMIUM