Zimą ogrzewający domy węglem zapłacą nawet 300 proc. więcej. "Jesteśmy w najgorszej sytuacji w całej UE"

W związku z kryzysem energetycznym drożeją koszty ogrzewania, na rynku brakuje węgla. Nie ma co liczyć na to, że sytuacja radykalnie się poprawi. - Dopuściliśmy do tego, że jest dziki rynek węglowy - oceniła w TOK FM szefowa Forum Energii Joanna Maćkowiak-Pandera.
Zobacz wideo

Wojna w Ukrainie spowodowała kryzys na rynku energetycznym, bo odbiorcy rezygnują z rosyjskich surowców. Polska ma bardzo duży problem z węglem, który w ok. 70 proc. importowany był do tej pory z Rosji. Po wprowadzeniu embarga surowca brakuje w składach, a jego cena rośnie. Cena tony węgla w Polsce wzrosła już z 800-1000 złotych do około 3 tys. Są też składy, które oferują tonę za ponad 4 tys. złotych.

Rząd wprowadził już tzw. dodatek węglowy - jednorazowe wsparcie w wysokości 3 tys. złotych dla osób ogrzewających domy węglem. Obecnie Rada Ministrów pracuje także nad przepisami, które przewidują wsparcie także dla osób korzystających z ogrzewania na LPG, drewno, pellet oraz olej opałowy.

Zdaniem Joanny Maćkowiak-Pandery, szefowej Forum Energii w najtrudniejszym położeniu przed zimą wciąż są jednak ci, którzy ogrzewają się węglem. - Oni będą płacić 300 proc. więcej - wskazała w Magazynie "EKG" w TOK FM. I dodała, że "jesteśmy w najgorszej sytuacji w całej Unii Europejskiej". - Dopuściliśmy do tego, że jest dziki rynek węglowy, całkowicie nieuregulowany. I on jest teraz wyeksponowany na dużą spekulację i na niepewność rynkową - mówiła.

Rozmówczyni Macieja Głogowskiego dodała, że w nienajlepszej sytuacji są też odbiorcy gazu.  Jak mówiła, wiele zależy tu od taryf i polityki PGNIG. Źle jest także jeśli chodzi o ciepłownictwo. - Niektóre ciepłownie, zwłaszcza te małe, prywatne, które nie mają skąd pożyczyć, nie mają na węgiel, nie mają na uprawnienia CO2 i zamykają się - podkreśliła szefowa Forum Energii.

"Temperatura w mieszkaniach powinna wynosić 19 stopni"

Według ekspertki realny scenariusz na najbliższy sezon jesienno-zimowy jest taki, że w mieszkaniach będzie chłodniej.

Jak dodała, spora część Polaków się "przegrzewa". - W niektórych mieszkaniach do tej pory zimą była temperatura 24-25 stopni i otwierano okna, kiedy się robiło za ciepło - opisywała. Maćkowiak-Pandera wskazała, że "docelowa temperatura mieszkania powinna wynosić 19 stopni". - Takie regulacja wprowadzili Hiszpanie i Niemcy. Dla wielu jest to niemalże "granica bólu", ale dla wielu jest to element komfortu cieplnego - mówiła.

Gościni TOK FM podkreśliła, że w czasach kryzysu oszczędzanie energii i ogrzewania ma bardzo duże znaczenie. - Oczywiście nikogo się do tego nie zmusi, ale dobrze byłoby się zmotywować, bo działanie każdego z nas ma wpływ na sytuację - podsumowała szefowa Forum Energii.

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM