Ludzie płacą za prąd krocie, a spółki energetyczne mają eldorado. "To rząd pozwolił na takie bezhołowie"

- To nie może być tak, że o 900, o 1000 procent rosną ceny, bo nikt tego nie wytrzyma. Tylko że przed wyborami kto będzie winien - właściciel szpitala powiatowego, czyli samorząd; ten, który wyłączył latarnie, czyli samorząd. Wszystko będzie winą samorządu. Podcza gdy winowajcą jest rząd i wielcy producenci energii, którym rząd pozwolił na takie bezhołowie, na tak koszmarne zyski - mówiła w TOK FM Joanna Solska z "Polityki".
Zobacz wideo

Mamy do czynienia z wielkim kryzysem energetycznym. Odbiorcy energii zastanawiają się, czy będzie ich stać na rosnące w zastraszającym tempie rachunki, a spółki z tego sektora notują rekordowo wysokie marże. - To czas eldorado dla wytwórców energii, zarabiają więcej niż kiedykolwiek. Zyski są nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do kosztów i w wielu przypadkach nieuzasadnione - alarmowała w rozmowie z PAP Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska Forum Energii. 

Wysokie wyniki finansowe osiąga chociażby państwowa spółka PGE. - Dlaczego firma kontrolowana przez Skarb Państwa tak bardzo korzysta na wysokich cenach prądu? - pytał gości magazynu "EKG" w TOK FM Maciej Głogowski.

Zdaniem Joanny Solskiej z "Polityki" chodzi o monopolizację rynku i coś w rodzaju "zmowy cenowej". - I tą zmową cenową UOKiK się nie zainteresuje, bo umówiły się co do niej przedsiębiorstwa państwowe. To jest skandaliczne nieułożenie rynku. To nie jest żaden rynek, to jest jedna wielka wolna amerykanka naszym kosztem. I od lutego rząd nie zrobił nic, żeby tej energii na rynku było więcej - mówiła. 

W ocenie publicystki sytuacja jest dramatyczna i cała mała przedsiębiorczość jest skazana na upadłość, ponieważ ludzie nie są w stanie zaakceptować takich cen. A rządowa pomoc jest jeszcze w powijakach. - My tutaj mówimy, że się wielkie firmy energetyczne powinny podzielić zyskami. Co to znaczy "powinny"? Nikt nie zmusi wielkiego producenta do tego, żeby obniżył ceny. Tylko i wyłącznie konkurencja. Państwo spowodowało to, że tej konkurencji nie ma. I dlatego jest szaleństwo - wskazywała Solska.

"Winowajcą jest rząd, który pozwolił na takie bezhołowie"

W ocenie dziennikarki "Polityki" rząd jednak zrzuci całą winę na samorządy. - To nie może być tak, że o 900, o 1000 procent rosną ceny, bo nikt tego nie wytrzyma. Tylko że przed wyborami kto będzie winien - właściciel szpitala powiatowego, czyli samorząd; ten, który wyłączył latarnie, czyli samorząd. Wszystko będzie winą samorządu. Podczas kiedy winowajcą jest rząd i wielcy producenci energii, którym rząd pozwolił na takie bezhołowie, na tak koszmarne zyski - alarmowała.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiadał niedawno, że rząd planuje wprowadzić regulacje w sprawie podatku od nadmiarowych zysków w energetyce. Jednak to rozwiązanie także - w opinii gościni TOK FM - nie rozwiąże problemu. - Tylko i wyłącznie konkurencja - podkreślała. - A nie kolejny podatek, który pójdzie do kieszeni budżetu, żeby rząd wymyślił kolejne tarcze, które podbiją inflację - podsumowała Solska.

DOSTĘP PREMIUM