"To może brzmieć groźnie". Ekspert o "okresie zagrożenia" w energetyce, do którego "trzeba się przyzwyczajać"

Polskie Sieci Elektroenergetyczne po raz pierwszy ogłosiły "okres zagrożenia". Jakub Wiech nie ma wątpliwości, że do podobnych sytuacji trzeba się będzie przyzwyczaić. Bo - jak wyjaśnił w TOK FM - mamy w Polsce stary system energetyczny, w większości oparty na blokach węglowych. - Te bloki są budowane na okres 40-50 lat pracy, więc dobijają do brzegu - mówił ekspert z portalu Energetyka24.
Zobacz wideo Czy zgaśnie oświetlenie PKiN? Komentuje Renata Kaznowska, wiceprezydentka Warszawy

W piątek 23 września Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły okres zagrożenia w ramach rynku mocy, który ma przypaść w godzinach od 19 do 21. Jak wynika z komunikatu PSE, sytuacja wynika z prognozowanego spadku poziomu koniecznej rezerwy mocy poniżej wymogów. Zapewniono, że nie będzie to miało wpływu na gospodarstwa domowe.

O ogłoszony okres zagrożenia Filip Kekusz pytał Jakuba Wiecha. Jak ocenił dziennikarz TOK FM, komunikat PSE brzmiał zarówno enigmatycznie, jak i groźnie.  - Tak, to może brzmieć groźnie. Tyle tylko, że warto wyjaśnić, czym jest ten okres zagrożenia. To jest komunikat wysłany do użytkowników rynku mocy, który z jednej strony jest sygnałem dla dostawców energii, żeby w danym momencie dostarczyli odpowiedni poziom mocy na rynek, a z drugiej strony jest to informacja dla odbiorców, którzy mogą nałożyć sobie pewne ograniczenia - tłumaczył ekspert z portalu Energetyka24.

Stare elektrownie i system oparty na węglu. "Powoli rodzą się problemy"

Piątkowy okres zagrożenia wynika - jak mówił gość TOK FM - z "ubytku generacji ze źródeł odnawialnych i ubytków mocowych ze względu na awarie w polskich elektrowniach". - Mamy stary system, który, jeżeli chodzi o wytwarzanie mocy, w 70 proc. jest oparty na blokach węglowych. To sprawia, że powoli rodzą się problemy. Średnia wieku polskich elektrowni węglowych to 47 lat. Te bloki są budowane na okres 40-50 lat pracy, więc dobijają do brzegu - wyjaśnił.

Kolejnym powodem wystąpienia takiej sytuacji są niewielkie postępy transformacji energetycznej. - Mamy niedosyt mocy w systemie. Mamy transformację energetyczną, która przez 30 lat praktycznie nie istniała. Dopiero ostatnio się jakoś rozruszała - ocenił rozmówca Filipa Kekusza.  - Mamy problemy jeżeli chodzi o fakt, że jesteśmy oparci na emisyjnym surowcu węglowym, więc musimy korzystać z takich mechanizmów jak rynek mocy, który wkrótce się kończy. To tylko pogłębi deficyty mocowe w naszym systemie elektroenergetycznym - wymieniał.

"Powoli będzie rzutować to bardzo mocno na naszą gospodarkę"

Jakub Wiech zaznaczył, że trzeba się przyzwyczaić do okresów zagrożenia w polskiej energetyce. - To sytuacja, która powoli będzie coraz częstsza w naszym systemie. Będzie coraz więcej awarii i przymusowych włączeń. Powoli będzie rzutować to bardzo mocno na naszą gospodarkę - ostrzegał.

Gość TOK FM uważa, że choć piątkowa sytuacja nie będzie miał wpływu na funkcjonowanie zwykłych gospodarstw domowych, "jest symptomem pewnych strukturalnych problemów, które z czasem mogą się na nie przekładać".

DOSTĘP PREMIUM