Zapytał rząd, ile zużywa prądu. Zaskakująca odpowiedź. "Przecierałem oczy ze zdumienia"

Rządzący zachęcają, żeby w tych trudnych czasach oszczędzać prąd. Polacy liczą swoje zużycie i sprawdzają, czy załapią sie na rządowe wsparcie. Jednak urzędy centralne aż tak poważnie nie podchodzą do tych spraw. - Premier prosi, ale sam planu oszczędnościowego nie wdrożył u siebie, a powinien być przecież przykładem - zauważył w TOK FM ekonomista Rafał Mundry.
Zobacz wideo

Samorządy w całej Polsce alarmują, że nadchodzące podwyżki cen prądu mogą być katastrofalne dla ich budżetów. Lokalni politycy niemal jednym głosem mówią, że ich rachunki za energię zwiększą się o kilkaset złotych.

W związku z tymi informacjami Rafał Mundry, ekonomista i analityk gospodarczy, postanowił zapytać administrację centralną, czy też szykuje się na takie podwyżki cen energii. O wynikach swojego śledztwa Mundy mówił Karolinie Lewickiej w Poranku Radia TOK FM. - Odpowiedzi, które dostałem, były dość zaskakujące. Ministerstwo Finansów i kancelaria sejmu nie wiedzą, ile płacą, więc potrzebują kolejnego miesiąca, żeby się dowiedzieć. Taka odpowiedź, po dwóch tygodniach od wysłania pytania, sprawiła, że przecierałem oczy ze zdumienia - mówił Mundry. Lewicka skwitowała te doniesienia zdaniem: "Kto bogatemu zabroni nie interesować się takimi sprawami".

Gość TOK FM w tym kontekście musiał pochwalić Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Jak mówił, dostał bardzo konkretną informację dotyczącą zużycia prądu w budynku przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie. - To o tyle ciekawe, że premier Mateusz Morawiecki zachęca Polaków do oszczędzania. Tymczasem jego kancelaria - do sierpnia tego roku - zużyła więcej prądu niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Czyli premier prosi, ale sam planu oszczędnościowego nie wdrożył u siebie, a powinien być przecież przykładem - opowiadał Mundry.

Dodał, że w zasadzie żadna instytucja centralna nie wie jeszcze, jakie podwyżki czekają ich w przyszłym roku. - Samorządy głowią się i martwią, ile będą płacić za oświetlenie ulic, za baseny, a tymczasem urzędy centralne jeszcze nie znają skali podwyżek. (…) A to przecież podstawowa informacja. Miliony Polaków sprawdzają, jakie mają zużycie i ile będą płacić - skwitował ekonomista.

Na co Lewicka odparła, że przecież najłatwiej wydaje się nie swoje pieniądze. - A najlepiej rekomendować zaciskanie pasa sobie, a nie innym - dodała dziennikarka.

DOSTĘP PREMIUM