"Nie było podwyżki stóp procentowych, a kolejna rata będzie wyższa". Co z lokatami? "Nawet jak znajdziemy superofertę, to i tak dużo tracimy"

Rada Polityki Pieniężnej nie podwyższyła stóp procentowych. Jak mówił w TOK FM Jarosław Sadowski, raty kredytów i tak mogą jednak pójść do góry. - Z moich wyliczeń wynika, że w przypadku przeciętnego kredytu - na 300 tys. zł, na 25 lat; z maja ubiegłego roku - rata wzrośnie w porównaniu do tej poprzedniej, która obowiązywała przez ostatnie trzy miesiące - o ok. 117 zł - wskazał główny analityk Expandera.
Zobacz wideo

W środę po jedenastu podwyżkach Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na tym samym poziomie. Główna stopa procentowa NBP, stopa referencyjna, nadal wynosi 6,75 proc. Stopa lombardowa wynosi 7,25 proc., stopa depozytowa - 6,25 proc. Stopa redyskontowa weksli - 6,8 proc., a stopa dyskontowa weksli - 6,85 proc.

Jak ocenił w TOK FM Jarosław Sadowski to wcale nie musi oznaczać dobrych informacji. - Choć nie było podwyżki stóp procentowych, może się okazać, że kolejna rata będzie zdecydowanie wyższa niż poprzednia - mówił w "Raporcie Gospodarczym" główny analityk Expandera. O ile? Tu, jak od razu wskazał, dużo zależy od tego, kiedy przypada tzw. aktualizacja oprocentowania. 

- Z moich wyliczeń wynika, że w przypadku przeciętnego kredytu - na 300 tys. zł, na 25 lat; z maja ubiegłego roku - rata wzrośnie w porównaniu do tej poprzedniej, która obowiązywała przez ostatnie trzy miesiące - o ok. 117 zł - dopowiedział w rozmowie z Wojciechem Kowalikiem. - Jeśli z kolei, ktoś będzie miał aktualizację oprocentowania dopiero za jakiś czas, to jest już spora szansa, że WIBOR jednak spadnie - zastrzegł od razu. 

Jak na razie, jak podkreślił, mimo że było podwyżki stóp procentowych, to WIBOR bardzo mocno wzrósł w ostatnim czasie. Ten trzymiesięczny jeszcze kilka dni temu wynosił nawet 7,61 proc. - A rósł, bo banki spodziewały się podwyżki stóp procentowych przez NBP - mówił też. 

"O 100 zł mniej" 


Szef NBP pytany był podczas czwartkowej konferencji prasowej o to, kiedy może nastąpić obniżka stóp procentowych. Wskazał, że w oparciu o poprzednie projekcje miał nadzieję, że może to nastąpić po trzecim kwartale 2023 r. - Ale w tej chwili wstrzymuję się od wskazania terminu obniżek stóp procentowych - podkreślił. 

Zdaniem gościa TOK FM już dalsze zatrzymanie stóp procentowych na obecnym poziomie "w pewnym sensie okazałoby się dobrą informacją dla kredytobiorców".

- W przykładowym kredycie na 300 tys. zł, na samym początku rata wynosiła 1423 zł, teraz, przy obecnym wysokim poziomie stawki WIBOR, ta powinna sięgnąć 2 769 zł, czyli prawie dwukrotnie więcej. Gdyby się okazało, że to już koniec i stawka WIBOR spadłaby do poziomu 7,05, to rata wynosiłaby już 2 654 zł, więc mniej więcej o 100 zł mniej w porównaniu do stawki WIBOR, którą mamy teraz - Jarosław Sadowski ponownie wskazał na konkretne wyliczenia. 

"Dostajemy większą kwotę, ale możemy kupić mniej towarów"

- Kredytobiorcy płacą więcej za swoje raty, a oszczędzający liczą na wyższe odsetki - zwrócił z kolei uwagę prowadzący. 

- Wysokie stopy procentowe to w pewnym sensie też dobra informacja dla oszczędzających. Ale tylko w pewnym sensie, bo nawet najlepsze lokaty nie mają tak wysokiego oprocentowania, by pokonać inflację - skomentował główny analityk Expandera. 

Przyznał, że przed audycją przejrzał najlepsze ofert lokat, z których wiele proponowało oprocentowanie na poziomie 7-8 proc. - To jednak oferty promocyjne, dla nowych klientów, na nowe środki, na krótkie okresy w większości przypadków - zastrzegł od razu. I dodał, że lepiej jednak już nie będzie. 

W jego ocenie, jeśli faktycznie cykl podwyżek stóp się zakończy, to mogliśmy albo już dojść do maksimum oprocentowania lokat, albo jesteśmy bardzo blisko ich maksymalnego poziomu. Inna rzecz, jak zwrócił uwagę, że 8 proc. to nadal mało w porównaniu do inflacji sięgającej teraz 17,9 proc. - W rzeczywistości nawet jak znajdziemy superofertę na 8 proc. to w ujęciu realnym, po uwzględnieniu inflacji i podatku, i tak dużo tracimy. Dostajemy większą kwotę niż wpłaciliśmy, ale jednocześnie możemy kupić mniej towarów - dopowiedział. 

Dlatego, jego zdaniem, dużo lepszym rozwiązaniem na pomnożenie oszczędności mogą się okazać obligacje skarbowe - cztero- lub dziesięcioletnie. 

- One właściwie jako jedyne pozwalają nam pokonać inflację. Bo od drugiego roku mamy oprocentowanie liczone jako inflacja plus dodatkowa marża - tłumaczył. - Choć trzeba też pamiętać, że to inflacja z poprzedniego roku, a i do tego jeszcze mamy podatek - skwitował w TOK FM. 


DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM