Ruch lotniczy: Strajk we Francji. Na krawędzi protestu British Airways

Ruch lotniczy nad Francją będzie bardzo zakłócony do czwartku rano. Rozpoczął się strajk kontrolerów lotów, wymierzony przeciwko planowi stworzenia jednolitego systemu kontroli obejmującego znaczną część Europy. Coraz bliżej do strajku w Wielkiej Brytanii. Personel British Airways odrzucił ostateczną propozycję podwyżek.

We Francji, według przewidywań Generalnej Dyrekcji Lotnictwa Cywilnego, na paryskim lotnisku imienia Charlesa de Gaulle'a zostanie odwołanych 20 procent lotów. Jeszcze gorzej będzie na Orly - tam odbędzie się tylko połowa przewidzianych lotów.

Mimo tych trudności, poszczególne linie lotnicze starają się zapewnić przelot pasażerom, którzy wykupili wcześniej bilety. Ci, którzy zamierzają podróżować między Warszawą a Paryżem mają sporo szczęścia, bo - przynajmniej na razie - żaden lot na tej trasie nie został odwołany.

Przyczyną niezadowolenia kontrolerów lotów jest projekt utworzenia jednolitego systemu kontroli obejmującego Niemcy, Belgię, Holandię, Luksemburg, Szwajcarię i Francję. Obawiają się oni, że przez to połączenie stracą korzystny status i zarobki. Francuski sekretarz stanu do spraw transportu Dominique Bussereau powiedział, że "organizowanie strajku w okresie wakacji szkolnych jest niestosowne".

Personel BA szykuje się do strajku?

Kłopoty z ruchem lotniczym szykują się też w Wielkiej Brytanii. Personel pokładowy linii British Airways odrzucił w głosowaniu ofertę podwyżek, złożoną przez dyrekcję firmy. Oferta była zapowiadana jako ostateczna, zanosi się więc na kolejne strajki w brytyjskich liniach lotniczych.

Dyrekcja British Airways oferowała załogom podwyżkę płac w wysokości 2,9 procent w tym roku i 3 procent w przyszłym. Związek zawodowy Unite reprezentuje 11 tysięcy stewardess i stewardów British Airways, głosowało 5 tysięcy, z czego niecałe 3,5 tysiąca było przeciwko.

Dyrekcja British Airways będzie więc pewnie starała się podważać związkową demokrację, ale w przeszłości czyniła to z różnym powodzeniem. W grudniu zeszłego roku udało jej się decyzją sądu zatrzymać strajk, w tym roku uzyskała podobne orzeczenie, odrzucone potem jednak przez sąd apelacyjny. Załogi strajkowały już w sumie 22 dni, co kosztowało linie 150 milionów funtów.

Dzisiejsze głosowanie nie dotyczyło wprawdzie kolejnych strajków, ale jego wynik pokazuje, że wkrótce związkowcy mogą przegłosować czwartą już rundę w tym starciu. Poszkodowane są w nim i załogi, i linie, które straciły w zeszłym roku finansowym ponad pół miliarda funtów, i - jak zwykle - podróżni.

DOSTĘP PREMIUM