'Nie można wjechać bez żadnego trybu'. Warszawa chce się bronić przed pomnikami smoleńskimi

- Nie wyobrażam sobie, by pojazdy ciężarowe wjeżdżały na teren ulicy Królewskiej, która jest ulicą o określonej nośności - mówi Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.

W rozmowie z reporterem TOK FM samorządowiec odniósł się do planów rządu PiS, który w listopadzie zajął Plac Piłsudskiego w Warszawie wraz z częścią pasa ruchu przy ulicy Królewskiej, a teraz oficjalnie ogłosił, że postawi tam dwa pomniki smoleńskie. Decyzje te zapadły na poziomie centralnym, z pominięciem samorządu Warszawy.

Pierwszy rządowy pomnik, w postaci schodów bez poręczy, ma upamiętniać wszystkie ofiary wypadku lotniczego z 10 kwietnia 2010 r. Drugi ma przedstawiać jedną z ofiar, prezydenta Lecha Kaczyńskiego, brata przewodniczącego obecnej partii rządzącej, posła Jarosława Kaczyńskiego. Pomnikowy prezydent ma mieć rozmiar zbliżony do posągu Józefa Piłsudskiego.

Wjadą czy nie wjadą?

Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, zastanawia się, jak ciężarówki wyładowane kamieniem i ciężkimi maszynami miałyby dostać się na Plac Piłsudskiego, skoro jedyną drogą dojazdu jest ulica Królewska. - Przypomnę, że droga, czyli ulica Królewska, jest drogą powiatową zarządzaną przez prezydenta miasta. Nie wyobrażam sobie, w jaki sposób pojazdy ciężarowe będą wjeżdżały jej teren - mówi wiceprezydent.

Jak mówi Olszewski, samorządowcy już złożyli skargę ws. złamania Konstytucji przez PiS, do której doszło przy wyznaczeniu miejsca pomnika bez wiedzy i zgody władz Warszawy.

- Złożyliśmy pierwszą skargę w piątek - to skarga w trybie administracyjnym na decyzję lokalizacyjną. Tam znajdziecie państwo nie tylko argumenty dotyczące złamania artykułu 18-tego ustawy o samorządzie gminnym. Naszym zdaniem jest to łamanie konstytucyjnej zasady samodzielności samorządu, a także złamanie procedur po to, by ominąć dyskusje na temat pomnika, po to żeby ominąć Radę Warszawy i nas jako samorząd warszawski w procedurze uzyskiwania tego pozwolenia - mówi wiceprezydent. 

Zapowiada, że samorząd będzie pilnował, czy na Królewską nie wjeżdżają bezprawnie ciężarówki z kamieniem i sprzętem służącym do budowy pomników smoleńskich. - Wszyscy są równi wobec prawa. PiS lubi to powtarzać, choć sam się stawia ponad prawem. Nie mamy żadnej podstawy, aby takie sytuacje traktować w sposób wyjątkowy, więc jeśli stwierdzimy, że doszło do naruszenia przepisów ustawy o drogach publicznych, to będziemy nakładać odpowiednie kary przewidziane w tej ustawie - ostrzega Olszewski.

Czy można zgodnie z prawem zatrzymać ciężarówki wjeżdżające bezprawnie?

Agnieszka Kłąb, rzeczniczka prasowa wiceprezydenta Olszewskiego, mówi, że sytuacja jest napięta. 

Trudno stać obojętnie, gdy 71 proc. mieszkańców Warszawy sprzeciwia się budowaniu smoleńskich pomników

- argumentuje, powołując się na wyniki sondy przeprowadzonej wśród warszawian w listopadzie, gdy rząd PiS z pomocą wojewody zajął Plac Piłsudskiego i część pasa ruchu przy ul. Królewskiej. Kłąb liczy na to, że ZDM będzie kontrolował przestrzeganie przepisów, tzn. czy na ul. Królewską nie wjeżdżają samochody przekraczające dozwolony ciężar.

- Ulica Królewska to droga, którą według przepisów mogą poruszać się samochody nieprzekraczające 5 ton - mówi portalowi tokfm.pl Karolina Gałecka, rzeczniczka prasowa Zarządu Dróg Miejskich. - Jeśli ktoś chce wjechać pojazdem, który waży więcej, musi uzyskać w ZDM specjalną zgodę i identyfikator - opisuje Gałecka. Czy władze Warszawy zwróciły się do ZDM ws. kontrolowania wagi pojazdów wjeżdżających na ul. Królewską? - Nie mamy żadnych oficjalnych informacji od miasta w tej sprawie - odpowiada Gałecka.

Kto będzie kontrolował budowniczych rządowych pomników smoleńskich?

Jednak, jak podkreśla rzeczniczka ZDM, jej instytucja nie może zatrzymywać pojazdów do kontroli. Nie ma takich kompetencji. Nie może też nakładać kar na tych kierowców, którzy łamią przepisy. Jak więc może sprawdzić, czy kierowca wjeżdżającej na ulicę Królewską ciężarówka ma identyfikator, a więc czy nie łamie prawa? 

Zatrzymać samochód możemy tylko przy współudziale policji

- przyznaje Karolina Gałecka. 

- Nie liczyłbym na pomoc policji w egzekwowaniu prawa - mówi portalowi tokfm.pl jeden ze stołecznych urzędników chcący zachować anonimowość. - Przypominam, że funkcjonariusze podlegają ministrowi Brudzińskiemu, a więc rządowi PiS - zauważa. 

Wygląda na to, że bez pomocy policjantów Warszawa zgodnie z prawem będzie bezradna.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM