Lempart o Strajku Kobiet ósmego marca. "To nie my zaczęłyśmy. Żądamy Polski dla wszystkich"

- Dzisiaj będziemy mówiły o naszych postulatach. Tak wyobrażamy sobie Polskę, gdy to wszystko się skończy - mówiła dziś w TOK FM Marta Lempart, jedna z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Z okazji Dnia Kobiet OSK organizuje dziś wydarzenia w 19 miejscowościach w całej Polsce. Tak wygląda polska odsłona Międzynarodowego Strajku Kobiet 8 marca. Jak mówiła Lempart, z którą Dorota Warakomska połączyła się w Poranku TOK FM za pomocą Skype'a, hasło które jednoczy Strajk we wszystkich państwach to #JesteśmyWszędzie (ang. #WeAreEverywhere). 

Feministki z małych miejscowości

Lempart zwróciła uwagę na to, że przeciętna polska feministka to kobieta z mniejszej miejscowości. - Mit świetnie wykształconej, dobrze zarabiającej feministki jest w Polsce absolutnie nieprawdziwy - stwierdziła aktywistka. - Kobiety, które walczą o swoje prawa to są kobiety z małych i średnich miejscowości. One wykonują ogromną pracę edukacyjną - dodała.

- 3 października 2016 r. aż 90 proc. protestów odbyło się miejscowościach mających mniej niż 50 tys. mieszkańców. I tak będzie też dzisiaj - zapowiada Marta Lempart, odnosząc się do wydarzenia znanego również pod nazwą "Czarny Protest". Działaczka społeczna podkreśliła, że w Polsce odbędzie się 10 proc. wydarzeń zaplanowanych w 50 krajach ramach Międzynarodowego Strajku Kobiet.

Na czym będzie polegał dzisiejszy Strajk? - Spotykamy się, debatujemy, pikietujemy. To jest trochę luźniejsza forma niż w zeszłym roku. Nie wszędzie będą protesty, a to dlatego, że w Polsce mamy specyficzną sytuację. Nie o to chodzi, że nie mamy siły, ale o to że zbieramy siły na walkę z całkowitym zakazem aborcji, który szykuje nam zarówno Sejm, jak i tzw. "Trybunał Konstytucyjny" - tłumaczyła Lempart.

Polska dla wszystkich

Dorota Warakomska zapytała wtedy o to, jakie inne tematy poruszy OSK z okazji Dnia Kobiet. - Dzisiaj będziemy mówiły o wszystkich naszych postulatach. Prawa reprodukcyjne, ochrona przed przemocą, walka z dyskryminacją ekonomiczną, państwo bez zabobonów i Polska dla wszystkich. Tak wyobrażamy sobie Polskę jak to wszystko się skończy - odpowiedziała aktywistka.

Z góry odniosła się też do zarzutu, który jej zdaniem na pewno padnie pod adresem protestujących kobiet, a mianowicie że mówią tylko o prawie do przerwania niechcianej ciąży. - Z aborcją to nie my zaczęłyśmy. To nie my uczyniłyśmy aborcję najbardziej istotną sprawą polityczną w latach 90-tych. To nie my zrobiłyśmy z tego polityczny handel - skwitowała Lempart.

DOSTĘP PREMIUM