"Yyrrrr, uuu, znaczy...". Chwila konsternacji Bielana. Dostał pytanie o nagrody, które przyznał sobie rząd PiS

Czy Szydło popełniła błąd przyznając sobie i ministrom nagrody po 60 - 80 tys. zł? To pytanie dostał Adam Bielan, senator wybrany z listy PiS . Polityk potrzebował dłuższej chwili, by sformułować odpowiedź.

Członek Prawa i Sprawiedliwości był gościem Dominiki Wielowieyskiej w Poranku TOK FM. Prowadząca zapytała go m.in. o nagrody, jakie otrzymał rząd PiS podczas ostatnich dni urzędowania Beaty Szydło na stanowisku premiera. Łącznie członkowie partii rządzącej wypłacili sobie łącznie 1,5 mln zł. Sprawa wyszła na jaw dzięki interpelacji posła Krzysztofa Brejzy (Platforma Obywatelska).

Po pytaniu Wielowieyskiej w studio na chwilę zapadła cisza. Dziennikarka roześmiała się. Polityk koalicji próbował zebrać myśli. 

- Wprowadziła mnie pani na grunt trudny - powiedział senator Bielan. - Myślę, że nie ma przyzwolenia dla tego rodzaju decyzji. W tym sensie to był błąd - ocenił. Dodał też, że premier Morawiecki zapowiedział, że skończy z tą praktyką.

- Natomiast oczywiście to jest kwestia uregulowania wynagrodzeń wiceministrów, podsekretarzy stanu - powiedział polityk. - Ale ja mówię o ministrach - przypomniała dziennikarka.

Myślę, że sytuacja, w której takie nagrody są przyznawane automatycznie, nie jest dobra

- skwitował Bielan.

Politycy partii rządzącej z dziećmi na utrzymaniu

W piątek senator Bielan powiedział w Radiu Zet, że zarabia 10 tys. zł na rękę. - To dobre pieniądze, ale gdyby żona nie zarabiała, to przy dwójce dzieci byłoby gorzej - ocenił polityk.

Pod koniec lutego członek rządu PiS, minister Jarosław Gowin, odniósł się do swoich zarobków z czasu, gdy był członkiem rządu PO-PSL. Gowin powiedział, że pensja ministra (17 tys. zł - red.) nie starczała mu do pierwszego, gdy miał troje dzieci na utrzymaniu. Po tym, jak wypowiedź wzburzyła opinię publiczną, minister rządu PiS przeprosił za swoje słowa.

DOSTĘP PREMIUM