"Chcę podziękować Ogórek". Dyrektor Muzeum Polin komentuje antysemickie tweety pracowników TVP

- Nie przeproszę pani Ogórek, natomiast chcę jej bardzo podziękować. Jestem jej wdzięczny, że reklamuje naszą wystawę o Marcu '68 roku - powiedział w TOK FM prof. Dariusz Stola, dyrektor Muzeum Polin.

Prof. Dariusz Stola był gościem Dominiki Wielowieyskiej w Poranku TOK FM.

- Magdalena Ogórek, pracownica rządowej telewizji, domaga się od Muzeum Polin przeprosin za umieszczenie jej wpisu z Twittera na wystawie poświęconej antysemityzmowi - rozpoczęła rozmowę Wielowieyska.

Chodzi o wpis pracownicy TVP z lata 2017 r., która w odpowiedzi na to, że senator Borowski skrytykował poparcie przez ministra Gowina niekonstytucyjnych ustaw sądowniczych PiS, wypomniała senatorowi zmianę nazwiska (na którą zdecydował się jego ojciec - red.).

Dyrektor Muzeum Polin wykluczył przeproszenie Ogórek za wyeksponowanie jej tweeta (nazwisko pracownicy TVP jest zamazane - red.). - Oczywiście nie zamierzam przepraszać pani Ogórek, natomiast chcę jej bardzo podziękować. Jestem jej wdzięczny, że reklamuje naszą wystawę o Marcu '68 roku - powiedział gość TOK FM.

Zaproszenie na wystawę Polin

- Zachęcam panią Ogórek, żeby przyszła i zobaczyła, co jest na tej wystawie, bo ewidentnie na niej nie była. To, co ona publicznie mówi i pisze mija się z prawdą, dlatego że my nie nazywamy jej antysemitką, w ogóle nie wskazujemy, że to ona. Ona bardzo chciała, żeby wszyscy się dowiedzieli, że to jej wpis - stwierdził prof. Stola.

Dyrektor dodał, że celem jest pokazanie problemu antysemityzmu, a nie piętnowanie konkretnych osób. - Na naszej wystawie nie chodzi nam o piętnowanie osób, ale pokazanie pewnego problemu. Pokazanie takiego zjawiska, że spotykamy w mediach wypowiedzi jakby żywcem wzięte z '68 roku - powiedział rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.

Jeśli pani Ogórek zechce do nas przyjść, to osobiście oprowadzę ją po wystawie i pokażę 5 do 10 cytatów z prasy z wiosny 1968 roku, które są uderzająco podobne do jej tweeta

- powiedział prof. Dariusz Stola.

"Piękna" tradycja moczaryzmu

Wielowieyska zaznaczyła wówczas, że chodzi o cytaty z prasy PRL, w której wypominano komuś zmianę nazwiska i "oskarżano" o żydowskie pochodzenie. Prof. Stola doprecyzował co ma na myśli.

- Wtedy celowali w tym zwłaszcza autorzy, o których dziś wiemy, że byli tajnymi współpracownikami SB, a informacje pochodziły wprost z resortu generała Moczara, więc można powiedzieć, że bardzo piękna tradycja jest kontynuowana. Generał Moczar reprezentował "siły patriotyczne" - zauważył dyrektor Muzeum Polin. 

Według prof. Stoli insynuacje dotyczące zmiany nazwiska świadczą o wykluczaniu kogoś ze wspólnoty. - Odmawiając komuś prawa, albo twierdząc, że jest w tym coś podejrzanego, że ktoś zmienił nazwisko na brzmiące po polsku, to jest jakby odmawiać panu Borowskiemu prawa do bycia Polakiem tak jak inni - tłumaczył prof. Stola.

Ogórek pomyliła ojca senatora ze zbrodniarzem?

Prof. Stola dodał, że pracownica TVP sugerująca, że zmiana nazwiska jest czymś negatywnym, pomyliła ojca Marka Borowskiego ze zbrodniarzem. - Dodam jeszcze à propos (argumentu Ogórek dotyczącego) stalinizmu, że z tego co wiem rodzina pana Borowskiego była owszem zamieszana w zbrodnie stalinowskie, ale w ten sposób, że jego stryj został zamordowany w Związku Radzieckim podczas wielkiej czystki - zauważył prof. Stola.

Dyrektor Muzeum Polin ma hipotezę, co kierowało pracownicą TVP. -  Zapewne jej się pomyliło z towarzyszem Jakubem Bermanem, członkiem biura politycznego, który był odpowiedzialny za sprawy bezpieczeństwa i potem poniósł ograniczone konsekwencje tego faktu - zastanawiał się.

- Ale to nie był ojciec (senatora Borowskiego) - wtrąciła Wielowieyska.

Prof. Stola zauważył, że w ustalaniu pochodzenia żydowskiego specjalizowały się nazistowskie Niemcy. - Właśnie na tym polegała norymberska definicja Żyda w III Rzeszy. Nie zachęcam do tego, bo to niewiele wyjaśnia. Bardzo trudno wyjaśnić czyjeś zachowanie przez to, jak się nazywał czyjś dziadek - stwierdził prof. Stola.

"Parchy" Rafała Ziemkiewicza

Wtedy Dominika Wielowieyska przypomniała tweet innego pracownika TVP, Rafała Ziemkiewicza, który broniąc ustawy PiS o IPN użył antysemickiego wyzwiska "parchy".

- Cytujemy także tego tweeta, również bez podania nazwiska. Tutaj jednak mamy historię dużo głębszą, bo jest to historia, która sięga do antysemityzmu endecji i przedwojennego ONR-u - skomentował prof. Stola. 

Następnie gość Dominiki Wielowieyskiej wyjaśnił, co oznacza antysemickie wyzwisko użyte przez pracownika TVP. - "Parch" to jest taka choroba skóry. Chodzi o to, że ktoś wzbudza wstręt w osobie która tak mówi - powiedział prof. Stola. Według niego odpowiednikiem tego "ohydnego określenia" w przypadku Polaków byłaby "polska świnia". - To jest po prostu haniebne - ocenił dyrektor Muzeum Polin. 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny