"No ale nie było ośmiorniczek". Tak poseł PiS bronił wielotysięcznych nagród Szydło dla podwładnych

- No ale nie było ośmiorniczek - tak poseł Marek Opioła (PiS) bronił w TOK FM byłej premier Szydło, która przyznała duże nagrody swoim podwładnym.

- Otwieram gazety i pan widzi - w "Super Expressie" i "Fakcie", które rzadko się zgadzają, ten sam temat. "Rozpasanie u Szydło, a u Tuska bieda" - rozpoczął rozmowę Piotr Kraśko. 

- O mój Boże! - wykrzyknął z ironią poseł Marek Opioła (PiS).

Następnie dziennikarz zreferował, że za premiera Tuska nagrody dla ministrów były przyznawane znacznie rzadziej i były wielokrotnie niższe niż za rządu PiS. - Czy w partii zapaliła się lampka alarmowa? - zapytał Kraśko. 

Poseł partii rządzącej odpowiedział, że u niego lampka się nie zapaliła, ale warto byłoby porównać kwoty, które członkowie obu rządów wydawali za pośrednictwem kart służbowych. Wtedy Kraśko zaczął przytaczać politykowi dane dotyczące tej właśnie kwestii, które podaje dziś "Super Express".

Szach i mat?

- Rozumiem, że teraz jest jest szach? - zripostował poseł Opioła. - No nie mat - odpowiedział dziennikarz również odwołując się do terminologii szachowej. - Ale u Antoniego Macierewicza pamiętamy: poszło 15 mln zł przy użyciu kart. A u ministra Szyszki od listopada 2015 r. do 2018 r. poszło 1,8 mln zł. 

- Tylko że te 15 mln zł to jest mityczne panie redaktorze - odpowiedział polityk PiS. - Resort obrony narodowej funkcjonuje trochę inaczej niż pozostałe resorty - ripostował poseł Opioła argumentując, że na podobnym poziomie wydawano pieniądze za ministra Tomasza Siemoniaka (PO). 

- Ministerstwo Środowiska miało 100 kart służbowych. Dostawali je także elektromonterzy - nie ustępował Kraśko. - Ale w jakim czasie? - zapytał poseł Opioła. - Za ministra Szyszki: od 16 listopada 2015 r. do 28 lutego 2018 r. W 2016 r. urzędnicy resortu środowiska mieli do dyspozycji 143 karty. Wykorzystywali 135 - doprecyzował prowadzący. 

- No jest szach. Co mam powiedzieć, panie redaktorze? Wydawało mi się, że sprawa jest dawno zakończona. Pan premier Morawiecki powiedział jedno, pani premier Beata Szydło powiedziała drugie, pan prezes Jarosław Kaczyński powiedział trzecie. Według mnie sprawa jest zakończona - ocenił poseł PiS.

Czy sprawa nagród PiS jest zakończona?

- Premier Morawiecki mówi, że więcej nagród nie będzie, była premier Szydło tłumaczy, że te, co były, to się należały i nie do końca wiem co ma na myśli prezes Kaczyński, bo z jednej strony mówi, że to nie jest skandal, ale przyznał, że można dyskutować, co do samej zasady i wysokości (nagród - red.) - powiedział Kraśko.

- Ja bym, jak rozumiem to, co pan prezes chce powiedzieć, ale to jest właśnie takie dywagowanie co chciałby powiedzieć pan prezes w tym, co mówi - odpowiedział poseł PiS. Następnie dodał, że według niego problemem jest niskie wynagrodzenie podsekretarzy i sekretarzy stanu. Zdaniem polityka ta kwestia wymaga debaty, żeby nie było potrzeby powstawania takich publikacji o nagrodach, jak w dzisiejszej prasie. 

- Zaskoczę pana posła. Ja się mogę z panem zgodzić, ale jakie było oburzenie i śmiech, gdy minister Elżbieta Bieńkowska zapytała, kto będzie pracował za 7 tys. zł. Jeśli się wtedy wyśmiewało Elżbietę Bieńkowską, to w tej chwili człowiek znajduje się w niezręcznej sytuacji - powiedział Kraśko i przypomniał, że w swoim expose premier Szydło kładła nacisk na "skromność, pokorę, umiar i służbę", a potem przyznała swoim podwładnym nagrody w wysokości nawet 80 tys. zł.

Ciężka praca członków rządu i pielęgniarek

- Co ma powiedzieć pielęgniarka, która też ciężko pracuje i w życiu nie widziała takiej nagrody? - zapytał Piotr Kraśko. 

- Rozumiem, że będziemy teraz przeciwstawiać te grupy, które najciężej pracują, rządzącym, o których się myśli, że w ogóle nic nie robią? Jest różnica: ministrowie pracują od świtu do nocy - odpowiedział poseł Opioła.

- Pielęgniarki też - zauważył Kraśko. - Ja sam słyszę pewną demagogię w tym stwierdzeniu, chociaż taka jest prawda: pielęgniarki ciężko pracują... - powiedział Kraśko.

- Pielęgniarki dostaną podwyżki - zauważył polityk PiS. - Ale nie po 80 tys. - odparował Kraśko. - Zwycięstwo PiS-u było zbudowane na tym, że jego członkowie są skromni i pokorni, a tamci wydawali na ośmiorniczki. Teraz nagle to się rozsypało - ocenił Kraśko. - Ale nie ma ośmiorniczek - zripostował polityk PiS. - Nie będziemy teraz sprawdzać, czy minister Błaszczak za te 80 tys. kupował ośmiorniczki, czy nie - odrzekł Kraśko.

DOSTĘP PREMIUM