"Sytuacja jest gorsza, niż za zimnej wojny". Rosja obwinia Londyn o otrucie Skripala

Wzrost napięć pomiędzy Moskwą a Zachodem w związku z atakiem na byłego agenta Siergieja Skripala nie zależy od nas - uważa minister spraw zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow.

Według niego to Londyn mógł stać za otruciem Skripala i jego córki, do którego doszło na początku marca w brytyjskim Salisbury. 

Według Brytyjczyków Skripal i jego córka Julia zostali zaatakowani opracowaną w Rosji bronią chemiczną Nowiczok. Po zamachu w Solsbery wiele państw - między innymi USA, Francja, Niemcy czy Polska - wydaliło ponad stu czterdziestu rosyjskich dyplomatów, podejrzewanych o bycie szpiegami Kremla. Moskwa realizuje zapowiedź symetrycznej odpowiedzi wszystkim krajom, które wydaliły jej dyplomatów.

- Wiele osób uważa, że sytuacja jest gorsza niż w czasie zimnej wojny, bo wtedy były jakieś zasady, istniały jakieś konwenanse - powiedział Ławrow. - Teraz nasi zachodni partnerzy - przede wszystkim Wielka Brytania, ale też Stany Zjednoczone i państwa, które ślepo za nimi idą - zrezygnowały z tych konwenansów. Dopuszczają się jawnych kłamstw i stosują dezinformację - twierdzi członek rosyjskiego rządu.

Nieprzewidywalny świat bez reguł

O konsekwencje próby zabójstwa Skripala i jego córki, Jacek Żakowski zapytał prof. Jana Zielonkę z Uniwersytetu Oksfordzkiego.

- Skutki obecnej sytuacji są trudne do przewidzenia, do oceny, bo to nie jest typ konfliktu, jaki znamy z czasów zimnej wojny. Ale to wszystko jest bardzo niepokojące, bo świat w którym żyjemy się zmienił, a świat bez reguł jest bardzo nieprzewidywalny. Bo mały konflikt może spowodować konsekwencje nie do przewodzenia - ocenił prof. Jan Zielonka.

DOSTĘP PREMIUM