Żakowski: "Kaczyński przyciąga patologię. PiS ciągnie z koryta wszystkimi otworami aż się krztusi"

- PiS stosuje kleptokratyczną strategię. Korumpuje sam siebie, żeby związać partię wewnętrznie nie tylko winami, ale też łupami - powiedział Jacek Żakowski w Poranku TOK FM.

Dziennikarz nawiązał tym samym do zarządzenia posła Kaczyńskiego, który kazał ministrom rządu PiS oddać nagrody, które dała im była premier Szydło, a także zapowiedział, że obniży pensje posłom, senatorom, samorządowcom i kierownikom spółek skarbu państwa. Według Żakowskiego wczorajsza konferencja przewodniczącego PiS dotknęła tylko powierzchni głębokiego problemu, jaki PiS ma z czerpaniem profitów ze skarbu państwa.

- O tym pan prezes powinien poważnie pomyśleć, bo rzeczywiście przyciąga patologię, jak było widać po tym, jak kompletnie pani Szydło nie rozumiała co zrobiła, rozdając te gigantyczne nagrody, w tym sobie. Ale tu warto oddać sprawiedliwość premier Szydło: ona dostała najniższą z nagród, które przyznała. To jest takie minimum elegancji, które zostało zachowane, ale cała akcja jest poza granicą przyzwoitości - powiedział publicysta.

Koryto PiS

Żakowski zawrócił uwagę, że nagrody dla członków rządu PiS to tylko wierzchołek góry lodowej, bo działacze partyjni i ludzie w inny sposób związani z partią biorą pieniądze ze spółek skarbu państwa.

- Nie chodzi tylko o słynne nagrody, czy też o pensje, które dostają politycy. Chodzi też o różne inne rzeczy. Na przykład pani Kaja Godek (działaczka na rzecz totalnego zakazu przerywania niechcianej ciąży - red.) dostała posadę w radzie nadzorczej wartą przeszło 4 tys. miesięcznie. Ciekaw jestem za co. Niby 4 tys. to nie jest fortuna, ale jednak. Można powiedzieć, że jest to z grubsza prawie tyle, co pani premier dała sobie nagrody z naszych. Ktoś dał też pani Godek - zauważył Żakowski.

- PiS mówił o odspawywaniu od koryta i zastanawiałem się, skąd taka brutalność języka. Otóż (bierze się - red.) z tego koryta. Chodziło o to, żeby odspawać innych i samemu włożyć to, co odpowiednie zwierzątko wsadza do koryta. Nie będę tej części ciała nazywał, żeby nikt się nie poczuł dotknięty, ale PiS zanurzył tę część ciała bardzo głęboko w korytowej brei i ciągnie wszystkimi otworami aż się krztusi - podsumował publicysta.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM