"Problemem nie jest wysokość pensji". Koalicja ruchów miejskich w Warszawie krytykuje decyzję Kaczyńskiego

- Problemem nie jest wysokość pensji, tylko nietransparentne finanse - tak decyzję posła Kaczyńskiego, który zarządził obniżenie pensji politykom, oceniają przedstawiciele koalicji ruchów miejskich w Warszawie.

Sześć warszawskich organizacji utworzyło koalicję, która reprezentować będzie ruchy miejskie w wyborach samorządowych. Społecznicy wystawią kandydatów do rad dzielnic, rady miasta i na prezydenta Warszawy - o szczegółach opowiedzieli Jackowi Żakowskiemu w Poranku TOK FM.

Koalicja ruchów miejskich w Warszawie będzie walczyć w nadchodzących wyborach o mandaty radnych miasta, dzielnicy oraz fotel prezydenta miasta. W jej skład wchodzą na razie Miasto Jest Nasze, stowarzyszenie Kooperacja Miejska oraz dzielnicowi aktywiści: Bemowiacy, Ochocianie, Stowarzyszenie Wiatrak z Pragi-Południa i Razem dla Wawra.

- Połączyliśmy się, aby skutecznie realizować nasze dotychczasowe plany. Widzimy, że bez przedstawicieli w radzie miasta, nie zdołamy naszej wizji miasta przekuć w działania. Ochocianie mają swoich przedstawicieli w radzie dzielnicy i z tego są ogromne korzyści, mamy dzięki temu większe możliwości działania - mówiła w TOK FM Justyna Glusman ze stowarzyszenia Ochocianie.

Czytaj też: Berlin ogranicza prędkość do 30 km/h nawet na głównych ulicach. To część walki o czyste powietrze

"Powstaliśmy z protestu"

Członkowie ruchów miejskich mają dość dotychczasowego stylu zarządzania stolicą.

- Platforma w Warszawie jest znana głównie z afery reprywatyzacyjnej, a nie ścieżek rowerowych i buspasów. My, jako ruchy miejskie, powstaliśmy z protestu obecnej ekipy w ratuszu. Tutaj nie ma gospodarza, urząd miasta abdykował ze swojej funkcji przed deweloperami, którzy zabudowują Warszawę chaotycznie. Nie tworzy się np. planów miejscowych, które wymuszałyby na inwestorach budowę szkół - powiedział Jan Mencwel ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

- Wczoraj rada miasta zablokowała przyjęcie planu dla Żoliborza Południowego, na którą mieszkańcy czekają 14 lat. Jest też gigantyczny smog, korki, bo mamy pół miliona samochodów wjeżdżających każdego dnia do Warszawy. To są sprawy, z którymi chcemy się zmierzyć - kontynuował Mencwel.

Jan MencwelJan Mencwel 

- Problemem jest mało transparentne zarządzanie, brak wizji rozwoju, rozmijają się deklaracje i działania. Chcemy, żeby mieszkańcy wiedzieli dokąd miasto zmierza. Teraz inwestycje pojawiają się, a potem znikają. Chodzi o stworzenie przewidywalnego systemu, przedyskutowanego z mieszkańcami dokumentu na temat rozwoju - tłumaczyła Glusman.

Liczą się radni

Nie wiadomo jeszcze, kto będzie kandydatem koalicji na prezydenta. Jan Mencwel przekonywał jednak, że szczególnie znaczenie mają dla nich radni. Jak mówi, to od nich w ogromnym stopniu zależy kształt polityki w mieście, chociaż uwaga mediów skupia się głównie na prezydencie.

- Wzorujemy się na modelu który zadziałał w Barcelonie, tam sprawdziła się taka koalicja ruchów społecznych. W samorządzie jest spora grupa osób, która nie chce głosować na partie i zależy im na reprezentacji ruchów społecznych - podkreślał.

- Czy to dobrze, kiedy społecznicy stają się politykami? - pytał prowadzący Poranek w TOK FM Jacek Żakowski.

Justyna Glusman zapewniała, że koalicja nie przekształci się w partię polityczną. - Nie chcemy się łączyć z partiami, bo one działają według zupełnie innej logiki, mają ambicje ogólnopolskie i przez to ambicje samorządowe są zakładnikami porozumień na innych poziomach. Partie są też bardziej zhierarchizowane. Generalnie partie nie skupiają się na problemach, na których my się skupiamy - mówiła.

Ryzyko korupcji

Przedstawiciele stowarzyszeń odnieśli się też do wczorajszej zapowiedzi posła Jarosława Kaczyńskiego, że pensje m.in. samorządowców zostaną obniżone (pokłosie afery z nagrodami dla rządu PiS).

- Problemem nie jest wysokość płac, tylko nietransparentne finanse. Np. były wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, zdymisjonowany za aferę reprywatyzacyjną, zasiada w radzie nadzorczej spółki MPWiK. Takich sytuacji jest znacznie więcej. Należałoby ograniczyć możliwość łatwego dorobienia się na publicznych stanowiskach w miejskich spółkach, a nie ograniczać pensje wójta czy burmistrza - komentował Mencwel.

- Jeżeli prezydent miasta o budżecie małego państwa zarabia tyle, co kierownik w dużej firmie prywatnej, to należy się nad tym zastanowić. Na takie osoby mogą być naciski korupcyjne - zauważyła Justyna Glusman.

Żakowski: "Kaczyński przyciąga patologię. PiS ciągnie z koryta wszystkimi otworami, aż się krztusi"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM