Biskupi naciskają na rząd PiS w sprawie katechetów. Abp Głódź: Sami uczniowie tego pragną

Biskupi naciskają, aby rząd PiS umożliwił księżom i katechetom pełnienie funkcji szkolnego wychowawcy. - To zagrożenie dla wolności sumienia i wyznania uczniów - komentuje dr Borecki w rozmowie z portalem tokfm.pl.

Przedstawiciele rządu PiS i biskupi rzymskokatoliccy spotkali się w poniedziałek 16 kwietnia w ramach posiedzenia Komisji Wspólnej. Pracami kierował ze strony rządowej Joachim Brudziński, minister spraw wewnętrznych i administracji, a ze strony kościelnej abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański. 

W czasie spotkania politycy i członkowie Episkopatu poruszyli m.in. kwestię polityki prorodzinnej państwa, w tym programu Rodzina 500 plus, obchodów 100-lecia niepodległości Polski i ochrony danych osobowych.

Natomiast zarówno na stronie Episkopatu, jak i MSWiA nie ma ani słowa o tym, że w czasie komisji rozmawiano na temat nowego pomysłu minister Anny Zalewskiej, by katecheci mogli być wychowawcami szkolnymi. Wspomina o tym jednak Katolicka Agencja Informacyjna (KAI). 

Projekt dotyczący nowelizacji rozporządzenia MEN ws. warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach został przygotowany przez polityków PiS.

Dyskryminacja księży i katechetów?

Prawo polskie nie zezwala na pełnienie przez katechetę funkcji wychowawcy klasy. Tymczasem według metropolity gdańskiego to przykład braku równouprawnienia, co powiedział w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną.

Według KAI podczas obrad komisji Głódź miał podkreślić, że "nierzadko sami uczniowie pragną by katecheta lub ksiądz został wychowawcą klasy". Przypomniał także, że każdy z nich posiada kartę nauczyciela, więc „nie może być traktowany jako nauczyciel drugiej kategorii”.

Zdania biskupa nie podziela dr Paweł Borecki, specjalista w dziedzinie prawa wyznaniowego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Religia nie jest zwyczajnym przedmiotem nauczania, tylko jest przedmiotem formacyjnym. Powinna być nauczana tylko w takim zakresie, jak przewiduje ustawa i rozporządzenie

- mówi dr Paweł Borecki. Naukowiec dodaje, że jeżeli katecheci otrzymają prawo wychowawcze klas, to de facto uczniowie w szkole trafią pod kontrolę biskupów. 

Jest to niezgodne z zasadą autonomii i niezależności państwa i kościoła. Stanowi to zagrożenie dla wolności sumienia i wyznania uczniów. Zwłaszcza uczniów niewierzących i uczniów należących do mniejszości wyznaniowych. Temu się trzeba przeciwstawić

- podkreśla w rozmowie z portalem tokfm.pl. 

Religia, etyka albo nic

Podczas obrad komisji przedstawiciele Episkopatu przypomnieli również swój wcześniejszy postulat dotyczący konieczności uczestniczenia przez uczniów w katechezie lub lekcjach etyki. Według nich niedopuszczalne jest, by uczniowie nie musieli uczestniczyć w żadnym z tych przedmiotów.

To jest kolejny postulat, który dąży do ograniczenia wolności sumienia i wyznania uczniów. Trudno to nazwać inaczej niż zagrożeniem dla wolności religijnej, wolności sumienia i wyznania uczniów. Etyka i religia to są przedmioty formacyjne i nie można uczniów zmuszać do chodzenia na nie. Jest to niezgodne z samą Konstytucją RP, która mówi o tym, że religia może być nauczana w szkołach, ale musi być przestrzegana wolność sumienia i wyznania innych osób, nieuczęszczających na takie zajęcia

- podkreśla ekspert.

Wystąpiliśmy do rządu o stenogram z ostatniego posiedzenia komisji. Próbowaliśmy też skontaktować się z abp Głódziem z prośbą o komentarz, ale nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi.

DOSTĘP PREMIUM