"Według PiS wszystko da się rozmasować rozdając pieniądze". Komentatorzy o proteście w Sejmie

"To co robi opozycja nie jest żenujące. To jest nowa jakość" - diagnozowali goście TOK FM, chwaląc m.in. posłankę Nowoczesnej Scheuring-Wielgus, która pierze ubrania protestujących.

Przy Wiejskiej trwa protest rodziców niepełnosprawnych dorosłych. Okupowanie sejmowych korytarzy przez jedną z bardziej niedofinansowanych grup społecznych, spowodowało kolejny kryzys rządów Prawa i Sprawiedliwości. Goście Poranka Radia TOK FM debatowali o tym, czy autorytarna władza partii zaczyna się kruszyć.

Opozycja wreszcie nie jest żenująca

- Myślę że PiS ustąpi, tak jak ustąpił lekarzom, bo wie jaki jest potencjał rozwojowy tego protestu - diagnozował redaktor "Dziennika Gazety Prawnej” Zbigniew Parafianowicz. - Bardzo ciekawe jest jednak to, jak zachowuje się opozycja podczas protestu. Posłanka Scheuring-Wielgus zdaje się pierze ubrania protestującym w Sejmie. I to jest nowa jakość, bo to co oni robią nie jest żenujące.

Agata Diduszko-Zyglewska z "Krytyki Politycznej" dodała, że dzięki właśnie takim postawom zostaje pokazana ludzka twarz liberalnego ugrupowania, jakim jest Nowoczesna. Jak ocenił Parafinowicz, może być to bardzo niebezpieczne dla PiS. Opozycja ma bowiem w tym momencie okazję zaproponować rozsądne rozwiązania oraz zyskać nowe medialne zainteresowanie. 

Król jest nagi

Zdaniem publicystów, PiS nie przewidział, że ktoś poważnie potraktuje deklaracje z kwietniowej konwencji, kiedy premier Morawiecki mówił o nadwyżce pieniędzy. Tylko kwestią czasu było upomnienie się o nią niedofinansowanych grup społecznych.

 - Protest, który mamy dzisiaj w Sejmie, wynika z podejścia PiS-u, według którego wszystko da się rozmasować za pomocą rozdawania pieniędzy - diagnozował wicenaczelny "Rzeczpospolitej" Michał Szułdrzyński. - To była logika konwencji PiS z 14 kwietnia: skoro mieliśmy dobre wyniki po wprowadzeniu 500 plus, a teraz mamy kryzys sondażowy, to obiecajmy ludziom więcej pieniędzy, a wtedy wyniki sondażowe pójdą w górę - mówił publicysta.

Okazało się to ryzykownym manewrem. Według gości TOK FM największe niebezpieczeństwo dla rządu polega na tym, że teraz zgłosić się po pieniądze mogą kolejne grupy.

 

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny