Antyfaszyści usłyszą zarzuty za zablokowanie nacjonalistów? Grozi im do 3 lat więzienia

Cztery osoby zatrzymane za blokowanie marszu skrajnej prawicy mogą usłyszeć zarzuty naruszenia nietykalności policjantów. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności lub jej pozbawienia do lat 3.

Z okazji 1 Maja ulicami Warszawy przeszedł marsz nacjonalistów. Pochód działaczy m.in. nacjonalistycznego i neopogańskiego stowarzyszenia Niklot oraz Szturmowców został zablokowany w okolicy ul. Świętokrzyskiej przez mieszkańców stolicy. W akcji brali udział m.in. działacze Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego.

Podczas blokady nacjonalistów doszło do przepychanek z policją i zatrzymań.

Cztery zatrzymane wczoraj osoby są przesłuchiwane i mogą usłyszeć zarzuty. Jak mówi rzecznik stołecznej policji, asp. szt. Mariusz Mrozek, przesłuchiwani nie dopuścili do odbycia się legalnego zgromadzenia.

Ale to nie wszystko. - To są osoby które odpowiadają za naruszenie nietykalności funkcjonariuszy. Policjanci byli popychani, ciągnięci za mundury. I tego najprawdopodobniej będą dotyczyły zarzuty formułowane wobec tych osób - mówi Mrozek.


Jak podkreśla policja, nacjonaliści dostali zgodę na przemarsz od urzędu miasta. - Na miejscu był obecny przedstawiciel prezydent miasta, który dysponuje narzędziami pozwalającymi na delegalizację zgromadzenia. Na przykład w momencie kiedy stwierdzi, że uczestnicy naruszają obowiązujący porządek prawny, m.in. poprzez eksponowanie treści nawiązujących do ustrojów totalitarnych - wyjaśnia rzecznik KSP.

Za propagowanie faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego Kodeks karny przewiduje karę do dwóch lat więzienia. Policjanci nie zatrzymali żadnego z uczestników marszu nacjonalistów.

Zgodnie z przepisami, za naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub więzienia do lat trzech.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM