Nie było chętnych na urzędników wyborczych, więc... PKW wymyśliła fortel. Problem rozwiązany?

PKW podjęła uchwałę w sprawie kolejnego zmniejszenia liczby urzędników wyborczych. Powód? Brak chętnych. W skali kraju wciąż brakuje 300 osób.

Państwowa Komisja Wyborcza w końcu powołała większość urzędników wyborczych. W tym momencie nie ma więc zagrożenia dla organizacji wyborów. "Sukces" osiągnięto dzięki zmniejszeniu zakładanej na początku niezbędnej liczby urzędników. PKW nie kryła powodu podjęcia uchwały: napisano wprost, że „zasadniczą przyczyną była liczba zgłoszonych kandydatów”.

Urzędników brakuje, choć w miesiąc zarobić można nawet 4,5 tys. złotych. Nie wiadomo jednak do końca, jaki będzie dokładnie zakres obowiązków takich osób, ale nie jest tajemnicą, że może być on szeroki. Do tego kandydaci muszą mieć wyższe wykształcenie i obowiązkowo pracować w administracji rządowej lub samorządowej albo w instytucji jej podległej.

Drastyczne zmiany

Zgodnie z pierwszą uchwałą Państwowej Komisji Wyborczej z lutego, liczba urzędników w danej gminie miała być zależna od liczby jej mieszkańców. W gminach do 20 tys.mieszkańców - urzędników miało być dwóch; w gminach do 50 tys. osób - trzech, a w większych dodatkowo po jednym urzędniku na każde 50 tys.mieszkańców - jednak nie więcej niż w sumie siedmiu. W miastach wojewódzkich lub powiatowych miał być powołany dodatkowo jeszcze jeden urzędnik wyborczy.

Zgodnie z najnowszą uchwałą, w gminach do 50 tys. mieszkańców - urzędnik ma być tylko jeden; w gminach do 200 tys. mieszkańców - dwóch, a w gminach powyżej 200 tys. osób - ma być trzech urzędników wyborczych.
W praktyce oznacza to, że zarówno w gminie, która ma np. 3 tys. mieszkańców, jak i w małym mieście, w którym żyje 48 tys. ludzi - będzie po jednym urzędniku.

- Tych gmin kompletnie nie da się porównać, potrzeby w nich są bardzo różne, ale takie zasady wprowadzono i nie mamy na to wpływu - nie kryje w rozmowie z TOK FM zirytowany pracownik jednej z delegatur Krajowego Biura Wyborczego, prosząc o anonimowość. - Przecież z góry wiadomo, że jedna osoba w powiatowym mieście sobie z wyborami nie poradzi. A co będzie, jak zachoruje? - zastanawia się nasz rozmówca.

Pensja 4,5 tys. zł, ale chętnych niewielu. Dlaczego brakuje kandydatów na urzędników wyborczych?

Ponad połowę mniej

Liczba potrzebnych urzędników wyborczych została w regionach poważnie ograniczona, co widać na przykładzie poszczególnych delegatur Krajowego Biura Wyborczego. Ilu urzędników przewidywano na początku, a ilu teraz? Oto przykłady:

- KBW w Białymstoku dla swojego terenu: pierwotnie potrzebowano 113, teraz 52
- KBW Bydgoszcz: początkowo 130, ostatecznie - 57
- KBW Katowice: pierwotnie poszukiwano 162 osób, ostatecznie - tylko 70
- Kraków: pierwotnie 182, ostatecznie - 78
- KBW Lublin: w lutym szukano 208 osób, ostatecznie stanęło na 95
- Łomża: w lutym 83, teraz ta liczba się zmniejszyła do 38
- Olsztyn: początkowo szukano 146 urzędników, skończyło się na 63
- KBW w Opolu - pierwotnie 168 miejsc, ostatecznie - 74
- Przemyśl: na początku 81, teraz 40
- Poznań: pierwotnie szukano 117 urzędników, ostatecznie - 49

Ministerstwo nie pomoże

Po zmniejszeniu liczby potrzebnych kandydatów okazało się, że w dużej części delegatur KBW powołano już niemal wszystkich urzędników wyborczych. Jednak wciąż są miejsca z brakami. W delegaturze w Opolu w 13 gminach nie zgłosił się żaden chętny, w KBW w Lublinie nadal brakuje kandydatów do trzech gmin, a w Poznaniu - wciąż poszukiwani są chętni do 9 gmin. Siedmiu osób potrzebuje jeszcze Krajowe Biuro Wyborcze w Krośnie, sześciu - KBW w Przemyślu, 14 osób brakuje w Zielonej Górze. 

W przypadku problemów z brakiem kandydatów, ostatecznie pomóc miał minister spraw wewnętrznych. Jak mówi nam jednak wiceminister Paweł Szefernaker, ustawa tego nie przewiduje.


- Państwowa Komisja Wyborcza na wniosek szefa MSWiA powołuje szefa Krajowego Biura Wyborczego oraz 100 komisarzy wyborczych. Przeprowadziliśmy oba te procesy. I na tym, zgodnie z ustawą, rola MSWiA się kończy - mówi Szefernaker i dodaje, że ustawa nie nakłada na ministra żadnych obowiązków, jeśli chodzi o powoływanie urzędników wyborczych.

- PKW w swojej uchwale rzeczywiście stwierdziła, że jeśli będzie mieć problem z powołaniem urzędników, to będzie się zgłaszać do szefa MSWiA, ale ustawowy termin minął, nikt się do nas nie zwracał, ponieważ nie ma też ku temu podstaw ustawowych. To jest zadanie PKW i Krajowego Biura Wyborczego i to oni w tej chwili budują korpus urzędników wyborczych - dodaje wiceminister.

Zobacz, jak Trzaskowski czyta internetowy hejt na swój temat. Niczym amerykańskie gwiazdy i... Duda

Teoretycznie, liczba urzędników może jeszcze wzrosnąć, ponieważ zgodnie z prawem, komisarze wyborczy w poszczególnych regionach mogą wystąpić do PKW z prośbą o zwiększenie liczby potrzebnych kandydatów. Chodzi zwłaszcza o gminy, które liczą prawie 50 tys. mieszkańców, a w których zgodnie ze zmianą ma być tylko jeden urzędnik. Na razie jednak nie wiadomo, czy PKW przychyli się do tych próśb.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny