Polak wygrywa w Cannes! "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego nagrodzona Złotą Palmą za reżyserię

Paweł Pawlikowski, twórca filmu o historii miłości kompozytora i artystki "Mazurka" (zespołu wzorowanego na "Mazowszu"), dostał Złotą Palmę za reżyserię na festiwalu w Cannes.

Paweł Pawlikowski nagrodzony Złotą Palmą w Cannes za reżyserię! Jego „Zimna wojna” została entuzjastycznie przyjęta na dobiegającej właśnie końca 71. edycji festiwalu. Reżyser dedykował nagrodę Januszowi Głowackiemu, współautorowi scenariusza do "Zimnej Wojny". Z twórcami osadzonego w latach 50. i 60. filmu rozmawiała na miejscu Patrycja Wanat z Radia TOK FM.

Premiera filmu Pawlikowskiego skończyła się owacją na stojąco. - Niewiarygodna fala życzliwości. Benicio del Toro ściskający dłoń i gratulujący, coś fantastycznego - wspomina, w rozmowie z TOK FM Tomasz Kot, odtwórca roli kompozytora Wiktora.

- Francuscy dziennikarze mówili, że dzięki filmowi lepiej zrozumieli nasz kraj. Że widać, jak komunizm niszczył wrażliwych, inteligentnych ludzi. Mówili “teraz inaczej na was patrzę” - dodaje aktor.

 

W rolę Zuli, młodej dziewczyny z Zespołu Pieśni i Tańca “Mazowsze”, która zakochuje się w Wiktorze, wcieliła się Joanna Kulig. Przygotowując się do roli, spędziła półtora roku przyglądając się codziennej pracy członków "Mazowsza",  szlifując swoje umiejętności taneczne.

- Kiedyś, mając 15 lat, byłam na koncercie "Mazowsza"  podczas Festiwalu Kiepurowskiego. Kiedy wychodziły ucharakteryzowane dziewczyny, marzyłam, że może kiedyś też tak będę - opowiada.

Jak mówi Kot, przygotowania do filmu trwały bardzo długo. - Spotykaliśmy się, czytaliśmy scenariusz. To, co szanuję w Pawle Pawlikowskim, to piękne metafory, które potrafi wydobyć. Kiedy przeczytałem ostatnią scenę, zgięło mnie w pół - wspomina. Cieszy go także gwiazdorska ekipa, z którą miał okazję współpracować.

- Make up robił Waldemar Pokromski. Mogłem powiedzieć mojemu siedmioletniemu synowi, który kocha “Avengers”, że malował mnie ten sam człowiek, który malował Iron Mana i Kapitana Amerykę - wspomina w audycji Do Zobaczenia.

PRL obrzydził Polakom muzykę ludową

Oboje zwracają uwagę na pracę Marcina Maseckiego, który stworzył oprawę muzyczną do filmu, wychodząc od polskiej muzyki ludowej w stronę paryskich kawiarni. - Część muzyki to oryginalne aranżacje z początków Mazowsza. Ciekawym zadaniem było stylizowanie utworów z Polski na stylistykę jazzową z lat 50. i dodanie temu osobistego tonu, osobistego języka Wiktora - opowiada muzyk.

Masecki zwraca uwagę na propagandowe wykorzystanie ludowych melodii, co stanowi jedną z osi "Zimnej wojny".  - Muzyka ludowa pełniła w PRL-u bardzo konkretną funkcję i kojarzy się nam z nią do dziś - tłumaczy Masecki.

- Minęło już trochę czasu, pojawiło się dużo inicjatyw odczarowujących muzykę ludową. Kilka lat temu odkryłem np. zestaw pięknych nagrań zrobionych przez Andrzeja Bieńkowskiego, “Muzyka odnaleziona”, i na nowo zakochałem się w tej muzyce - opowiada muzyk.

- Przez to, że w okresie stalinizmu muzyka ludowa została użyta w celach propagandowych, ludzie ją odrzucili. Ale w tym filmie jest pokazana siła tej muzyki, która ma rdzenną, rytualną moc - dodaje Joanna Kulig.

Pawlikowski na czarnej liście?

Wysokie oceny "Zimnej wojnie" wystawili nie tylko obecni na festiwalu polscy krytycy - dużo pochwał można przeczytać w zagranicznych mediach. Warto przypomnieć, że film Pawła Pawlikowskiego jest pierwszym od 28 lat polskojęzycznym obrazem, zakwalifikowanym do głównego konkursu francuskiego festiwalu.

Reżyser nie kryje jednak rozgoryczenia stosunkiem polskich władz do swojej twórczości:

“W rządowej telewizji TVP, jak i w instytucjach kultury polskiej za granicą, istnieje lista niepożądanych, niewystarczająco patriotycznych artystów, na której wraz z wieloma wybitnymi kolegami - figuruję” - napisał w liście przesłanym w niedzielę do Polskiej Agencji Prasowej, przypominając, że jego “Ida” została raz zdjęta z anteny TVP, a innym razem obudowana dyskusją “skrajnie nacjonalistycznych” i “niekompetentnych” krytyków.

“Mam nadzieję, że władza w końcu zrozumie, że sukcesy polskich twórców kina, teatru, literatury, malarstwa za granicą, są cenne dla wizerunku naszego kraju i wszelkie próby inżynierii dusz i rządowego sterowania kulturą prowadzą Polskę w ślepy zaułek konformizmu, miernoty, i skutkują osłabieniem żywych kontaktów polskiego doświadczenia ze światem” - napisał Pawlikowski w oświadczeniu.

Do tych oskarżeń odniósł się minister kultury Piotr Gliński, zapewniając, że nie istnieje żadna lista niepożądanych artystów, a Pawlikowski może liczyć na publiczne wsparcie, o czym świadczy fakt, że jego film został dwukrotnie dofinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.

DOSTĘP PREMIUM