Historyczne zwycięstwo kobiet w referendum w Irlandii. Będą mogły przerwać niechcianą ciążę

Oficjalne wyniki referendum powinniśmy poznać wieczorem, ale już wiadomo, że zdecydowana większość Irlandczyków chce wycofania z Konstytucji słynnej już ósmej poprawki.

To ona zapewnia taką samą ochronę życia kobiety i egzystencji płodu. Jest podstawą przepisów, które uniemożliwiają kobiecie przerwanie ciąży, w której nie chce być. 

Aborcja jest dozwolona tylko wtedy, gdy zagrożone jest życie kobiety. Teraz ma się to zmienić. Rząd jeszcze przed referendum zapowiadał, że jeśli Irlandczycy zagłosują za złagodzeniem prawa, to do parlamentu trafi projekt ustawy dający kobietom prawo do przerwania niechcianej ciąży do 12 tygodnia jej trwania, bez podania przyczyny. 

W wyjątkowych sytuacjach przerwanie niechcianej ciąży byłoby możliwe do 24 tygodnia - na przykład gdy doszło do poważnego uszkodzenia płodu lub ryzyka utraty zdrowia kobiety. Parlament ma zacząć prace nad tym projektem jeszcze przed wakacjami. Rząd Irlandii chce, by nowe prawo zaczęło obowiązywać jeszcze w tym roku. 

"Tak" dla kobiet

 

Do głosowania za złagodzeniem przepisów nawoływali m.in. rodzice Savity Halappanavar - kobiety, która straciła życie w irlandzkim szpitalu, do którego trafiła w trakcie poronienia, bo lekarze nie przerwali jej ciąży. W wyniku braku pomocy lekarskiej wdała się sepsa i kobieta zmarła.

Twarz Savity znalazła się na plakatach zachęcających do głosowania na "tak" w referendum ws. przerwania niechcianej ciąży.

Lider kampanii na rzecz utrzymania przepisów zakazujących kobietom przerwania niechcianej ciąży, ogłosił porażkę swojego ruchu we wczorajszym referendum. John McGuirk stwierdził, że ten wynik "łamie serca" wielu ludziom - i zaapelował o szacunek dla tych, którzy opowiedzieli się za zachowaniem obecnego prawa.

Kraśko: Każda aborcja jest dramatem. Dryjańska: Skąd wiesz? Miałeś zabieg?

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM