Duże protesty po zmianie ustawy w Niemczech. Policjanci boją się, że obywatele nie będą im ufać

W Bawarii właśnie weszła w życie ustawa, która radykalnie zwiększa uprawnienia policjantów. Wywołała ona falę protestów społecznych. Funkcjonariusze boją się, że obywatele nie będą im ufać.

Poprawa bezpieczeństwa od zawsze jest czołowym postulatem kolejnych kampanii wyborczych, nie tylko w Niemczech. Postulat zwiększenie liczebności policji był chociażby zapisany w programach wyborczych zarówno CDU i SPD w 2017 roku. Powstała w 2018 roku Wielka Koalicja obiecuje wzmocnienie policji. Także trwający obecnie wyścig wyborczy do landtagu w Bawarii ociera się o ten temat. Właśnie weszła tam bardzo radykalna ustawa dotycząca zwiększenia uprawnień funkcjonariuszy.

W Niemczech uregulowania dotyczące policji (z wyłączeniem tej, mającej uprawnienia podobne do polskiej straży granicznej) należą do kompetencji krajów związkowych. W 2016 r. zapadł dodatkowo wyrok federalnego trybunału konstytucyjnego, który wskazuje, jakie zmiany w prawie dotyczące policji na poziomie landów są konieczne i zobowiązuje do wprowadzenia ich do końca maja tego roku.

Przykładowo materiał z monitoringu obszarów zamieszkałych musi być najpierw przejrzany przez niezależną jednostkę zanim dostęp do niego dostanie Federalny Urząd Kryminalny. Z kolei obserwowane osoby muszę być o tym poinformowane. Zmiany te mają służyć ochronie prywatności.

Z samego obowiązku wprowadzenia zmian chętnie skorzystał bawarski rząd, funkcjonujący już od tygodni w trybie landowej kampanii wyborczej. Rządząca CSU chce obronić swoją bezwzględną większość. Tymczasem realne zagrożenie stwarza dla niej silna Alternatywa dla Niemiec (AfD).

Według sondaży z maja CSU może liczyć na poparcie 42 proc. wyborców, co oznacza wprawdzie wygrane wybory, ale nie samodzielne rządy (w 2013 uzyskała 48 proc., co zapewniło jej obecną jednopartyjną władzę w Bawarii). AfD zyskuje około 12 proc. poparcia.

Wzrost liczby sympatyków tego ugrupowania może odbyć się kosztem właśnie CSU, gdyż obie partie walczą o podobny elektorat i są bliskie w poglądach na wiele kwestii. Między innymi prezentują krytyczną postawę wobec przyjmowania uchodźców i migrantów oraz żądają zwiększania bezpieczeństwa.

Zaostrzanie zasad

Konieczność zmian w prawie dotyczącym policji spadła, więc CSU prawie jak z nieba i została skrzętnie wykorzystana. Wprowadzone nowe regulacje, które właśnie weszły w życie, zdaniem krytycznych wobec nich ekspertów, powodują, że bawarska ustawa jest najostrzejszym prawem dotyczącej policji od 1945 r. w Niemczech.

Wprowadzane były stopniowo. Już w lecie 2017 rozszerzono możliwość stosowania aresztu w przypadku szeroko rozumianego "grożącego niebezpieczeństwa" z maksymalnie 14 dni do trzech miesięcy. Sędzia może go wydłużyć o kolejne trzy. Termin, stosowany przez trybunał konstytucyjny jedynie w obszarze ochrony przeciw terroryzmowi zastosowano w ten sposób wobec obszernego spektrum czynów – szerszego niż w innych landach.

Nowa bawarska ustawa w obliczu takiego "grożącego niebezpieczeństwa" zezwala policji na otwieranie paczek i listów, badanie DNA w celu ustalenia identyfikacji czy uzyskania dostępu do pamięci w chmurze. Uprawnienia te mają przy tym także rozleglejszy zasięg niż w innych landach.

Przykładowo, liczba przypadków, kiedy policja może zbierać dane o DNA jest większa, policja może też badać sprawcę genetycznie pod kątem jego pochodzenia, a akcje policji są automatycznie nagrywane (choć nagrania są kasowane, jeśli okazują się nieprzydatne).

Niespodziewane protesty

Zmiany wywołały protesty na niespodziewaną skalę. Przede wszystkim krytykuje się niejasność definicji pojęcia „grożące niebezpieczeństwo”. Ponad to przeciwnicy zmian zauważają, że według statystyk w Bawarii spada liczba czynów karalnych (w 2017 r. była najniższa od 30 lat), stąd zaostrzanie przepisów nie jest racjonalne.

Związek zawodowy policji obawia się, że ustawa negatywnie wpłynie na zaufanie obywateli do policji. Dostrzega wprawdzie, że pewne nowe kompetencje i prawa są policjantom potrzebne, ale te wprowadzane nowymi regulacjami nie pomagają osiągnąć pożądanego celu. Natomiast eksperci zwracają uwagę, że zbieranie tak wrażliwych i szczegółowych informacji na podstawie DNA sięga za daleko w sferę prywatną.

Partie opozycyjne, Zieloni i SPD, planują wnosić przeciw ustawie skargi do sądu konstytucyjnego na poziomie landowym i federalnym. Niezadowolenie z wprowadzanych zmian połączyło bardzo różne środowiska. Powstała inicjatywa #NoPAG – Nein zum Polizeiaufgabengesetz in Bayern! ("nie" dla ustawy o zadaniach dla policji), zrzeszająca partie polityczne, Antifę, grupy chrześcijańskie, ekologów, grupy młodzieżowe czy związki zawodowe.

Na ulicę na początku maja wyszło w Monachium ponad 30 tysięcy osób, co znacznie przekroczyło oczekiwania organizatorów, w innych miastach odbyły się mniejsze manifestacje (np. w Ratyzbonie kilka tysięcy osób, w Augsburgu dwa tysiące osób).

Rząd bronił jednak swojego stanowiska, wprowadzając do ustawy jedynie niewielkie zmiany. Przykładowo usunięto z ustawy możliwość automatycznego ustalania twarzy podczas monitoringu, ale brak ścisłej definicji pojęcia „grożące niebezpieczeństwo” pozostał. Protestującym zarzucano podatność na propagandę. Postanowiono także przeprowadzić kampanię informacyjną na temat ustawy.

Policjanci mają informować o niej w sieci, na uczelniach i w szkołach. Wspomina się także o powołaniu komisji pod przewodnictwem byłego prezesa trybunału konstytucyjnego Bawarii, która ma krytycznie oceniać funkcjonowanie ustawy.  

Współpraca: Mareike zum Felde

Tekst jest częścią cyklu #NiemcyWzblizeniu realizowanego przez Instytut Spraw PublicznychFundację Konrada Adenauera w Polsce

DOSTĘP PREMIUM