Czarna seria utonięć w Polsce. Ratownik: kąpiący się po pijanemu są jak kierowcy po alkoholu

Każdy, kto widzi osobę pijaną wchodzącą do wody powinien zadzwonić na 112 - radzi Paweł Błasiak, szef warszawskiego WOPR-u. Trwa czarna seria utonięć - w maju w ten sposób straciły życie 62 osoby.

Od minionego czwartku do niedzieli w całym kraju utonęły 22 osoby. Dd kwietnia, w całej Polsce zginęło już pod wodą 101 osób.

Zdaniem ratowników nie powinniśmy się wahać powiadamiać służby o nieodpowiedzialnym zachowaniu nad wodą, zaś na ratunek trzeba ruszać z głową.

Ratownicy porównują kąpiących się po pijanemu do pijanych kierowców. Bo gdy pijany zaczyna tonąć, również stwarza zagrożenie dla innych. Reakcja powinna być jedna - mówi Paweł Błasiak z WOPR-u - telefon na 112.

Ratunek? Nie za wszelką cenę

Co robić, gdy już widzimy tonącego? Nawet jeśli zamierzamy go ratować - powiadomić służby. Po pierwsze dla własnego bezpieczeństwa, po drugie - choćby po to, by później pomogły w reanimacji. Ale zdaniem eksperta - ratować powinni tylko ci, którzy wiedzą, jak to robić. 

- Osoba tonąca jest bardzo dynamiczna, bardzo silna. Nawet sobie państwo nie wyobrażają, jaką siłę potrafią mieć dzieci. Trudno jest komuś powiedzieć "nie ratuj". Umiem pływać, będę ratował. Przecież są przypadki, gdy dorośli, którzy się rzucają ratować dzieci toną wraz z nimi. Przede wszystkim musimy zawiadomić służby. Jeśli czujemy się na siłach to pomagajmy, jeśli nie... nie bądźmy drugą ofiarą - apeluje Błasiak.

Ratownik przypomina przy tym, że tonący rzadko krzyczy czy macha rękami - tonie się w ciszy.

DOSTĘP PREMIUM